Gorąco polecam :)

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej K...

piątek, 23 grudnia 2016

MERRY CHRISTMAS EVERYONE :*****

Już jutro Święta…
Kiedyś był to czas, na który czekałam z jeszcze większą niecierpliwoścja niż na wakacje ;-) Ubieranie choinki, prezenty, pierogi, przerwa świąteczna od szkoły, śnieg i sanki..a teraz..
Człowiek dojrzewa (może nie każdy;-) ale jednak sposób patrzenia na życie staję się inny.
Gdy widzę śnieg, którego widok naprawdę mnie zaskakuje i wiem , że już jestem spóźniona do pracy a przede mną jeszcze odśnieżanie to mój optymizm i pozytywne nastawienie do otaczającego mnie świata faktycznie na moment przygasa ;-) To tak jak wrzucenie mnie do basenu w najmniej oczekiwanym momencie- najpierw szok i niedowierzanie a później głośny śmiech ;-) na śnieg reaguję podobnie ;-) ale musze przyznać, że i to od jakiegoś czasu doceniam-zmieniające się pory roku i możliwość ich śledzenia i coraz większym marzeniem jest garaż podziemny :P
Choinki- te w domu, w oknach innych ludzi, ozdobione balkony, ulice, Plac Zamkowy, cała Warszawa- doceniam to jeszcze bardziej niż jakieś kilka lat temu bo jest po prostu pięknie!
Ale najważniejsza i tak dla mnie jest Rodzina!!! Już nie prezenty, potrawy wigilijne i ferie świąteczne a moi bliscy, którzy są..jeszcze są i to Oni tworzą tę niepowtarzalną atmosferę. Chcę poświęcić każdą chwilę na cieszenie się nimi, celebrowanie każdej wspólnie spędzonej minuty podczas świąt ale przede wszystkim przez cały rok! Dużo przeszłam i wiem jak ważni są najbliżsi. Rzeczy się niszczą, ubrania zużywają, zabawki nudzą a nasi bliscy- Rodzina i Przyjaciele zawsze, niezmiennie i niestrudzenie są u naszego boku tak więc doceniajmy to póki mamy czas bo nigdy nie wiadomo ile tego wspólnego czasu nam jeszcze zostało..szkoda zmarnować nawet sekundę.
Zatem życzę Wam wszystkim, abyście mieli tyle szczęścia i trafili na tak wspaniałych ludzi jacy mnie otaczają!!! Życzliwych, szczerych, dobrych- ludzi, na których wiem, że zawsze mogę liczyć i nie tylko wtedy kiedy jestem im potrzebna lub nie mają w pobliżu kogoś lepszego- Ci niech Was omijaja ustepując drogi tym właściwym.
Życzę Wam abyście potrafili cieszyć się z najmniejszych rzeczy, które otaczają nas każdego dnia a często są przez nas niedoceniane.
Życzę Wam, aby wszystkie marzenia się realizowały ale nie zapominajcie, że na większe szczęście trzeba dłużej poczekac i według mnie czasami warto uzbroić się w cierpliwość i dać losowi działać!
Nie planujcie za dużo bo życie lubi zaskakiwać tak więc dajmy mu się czasami zaskoczyć a gdy coś idzie nie po naszej myśli- odpuśćmy, zaakceptujmy i starajmy się znaleźć jakieś pozytywy a zobaczycie, że z perspektywy czasu docenimy wszystko co nas w życiu spotkało.
Nie marnujcie czasu na kłótnie, żale i pretensje- to nic nie wnosi do naszego życia a bardzo psuje nastrój i nasz wewnętrzny spokój.
Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2017 będzie dla nas wszystkich szczęśliwy a marzenia, na których spełnienie tak długo czekamy wkońcu się ziszczą;-) Tego i wam i sobie życzę!
Moje orędzie do Narodu :P
Shakin’ Stevens- Merry Christmas Everyone :*****************

sobota, 17 grudnia 2016

Ruch to zdrowie a chorobę trzeba wyleżeć;)

Dwa tygodnie do świąt a ja postanowiłam sobie pochorować..i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że przeleżałam w łożku (dosłownie przeleżałam) 7 dni..od soboty do piątku i chyba nadal mojemu organizmowi jest mało tego lenistwa!:(..boże jeszcze odleżyn się przez to nabawię;) Przeoczyłam dwie "wigilie", lekcje tenisa..:(((same straty!
Wyjście na dwór po takim okresie prawdopodobnie grozi szokiem tlenowym dla osoby, która nawet w zimę śpi przy otwartym oknie!
Ale dość tego..drugiego takiego tygodnia nie zniosłabym! A najśmieszniejsze jest to, że pierwszy raz mam pracę i naprawdę nie chce chorować i siedzieć w domu:)!
Bo co można robić w domu przez tydzień kiedy głowa boli, gardło boli, zużywasz tony chusteczek, śpisz i jesz?!?
Ok-jest telewizja i to nie czarno-biała jak kiedyś(szukam zawsze pozytywów :P) ale co z tego jak w niej nic rano nie ma( mówiąc rano miałam na myśli godziny moich pobudek czyli tak ok.10-11;) Jedynie takie programy jak: Ukryta prawda (z reguły jestem prawdomówna;), Szkoła (póki co mam ją za sobą;), Szpital (unikam jak ognia bo juz trochę czasu tam spędziłam) i inne dziwne seriale o których nie warto wspominać ;) Mam książki..na szczęście..na moim czytniku nadal jest ich ponad 200..mam też 4 sezony serialu w który podobno mam się wkręcić tak jak w PrisonBreak (pamietam jak podczas mojej włoskiej wymiany studenckiej potrafiłam zacząć oglądać o 18 a skończyć o 9 nad ranem;) ale młodsza wtedy byłam i mniej snu potrzebowałam :P teraz grzecznie max o 2 chyba ze wciągającą książkę mam;)
Ale 3 książki na 7 dni to mały wyczyn jak na mnie chociaż patrząc na statystycznych Polaków to niektórzy nawet tylu nie przeczytali przez ostatnie 5 lat (z przykrością musze to stwierdzić:(
Przyznam się-przez ostatni tydzień głównie spałam..ciągły ból głowy spowodowany chorymi zatokami nie napawał mnie do wielkiej aktywności ;) Pomiędzy drzemkami odwiedziłam też kilka portali aby sprawdzić czy coś się zmieniło, czy np. wprowadzili filtr aby nie musieć przejść przez tyle profili w poszukiwaniu tego właściwego ;) bo skoro ja się tu zalogowałam to może ktoś o podobnych wartościach, marzeniach, spojrzeniu na świat itp też..cóż..NIE;) dziś jedynie zablokowałam jednego Pana który wysłał mi juz w sumie 26 wiadomości z podaniem numeru telefonu łącznie (bo Pan nie lubi klikać zbyt dużo;) i informacją, że nasza wspólna kawa stygnie;) Dodam,że nie wiem z kim klikał ale ja mu nawet nie odpisałam (bałam się, że to mogłoby go tylko zachęcić do dalszego pisania;P a nie chce robić nikomu zbędnej nadziei;) a jeśli chodzi o moją kawę to prędzej zamarznie niż umówię się ze Zbyszkiem Muzykiem z łysiną i brzuchem (tak między nami wyglądał na bohatera któregoś z odcinków Ukrytej Prawdy;P)
Lecę spać..od jutra dość z leżeniem;) Ktoś musi prezenty kupić, odwiedzić Przyjaciół, zostać z ich dziećmi podczas ich świątecznych szaleństw;)
I pamiętajcie!!! z pogodą nie ma żartów:) dlatego jeśli nie chcecie przeleżeć tygodnia w pozycji horyzontalnej zakładajcie czapki, kurtki i szaliki..nawet jeśli idziecie obejrzeć nowe biuro 50m dalej;)

środa, 23 listopada 2016

Na większe szczęście dłużej się czeka...a i tak można się nie doczekać tak więc żyjmy tu i teraz :)

“Z miłością jest jak z pierdzeniem..jeśli próbujesz na siłę to gów** z tego wyjdzie” :P A zresztą przecież Kobiety nie pierdzą tylko strzelają małymi obłoczkami z brokatem, które brzmią jak śmiech jednorożca i pachną jak tęcza :P Hahaha Święta prawda! Dlatego nie próbuję tylko zajmuję głowę innymi rzeczami ;-)
Odkąd skończyłam terapię, pożegnałam depresję i znalazłam fajną prace, zrobiłam przetasowanie w głowie, w życiu, wśród znajomych bliższych i dalszych..zaczęłam cieszyć się tym co mam a czego nie mają kobiety w związkach, matki np własna przestrzeń, wolny czas, możliwość robienia tego co mi pasuje tu i teraz bez konieczności podporządkowywania moich planów pod innych, ciszy, spokoju, czasu na czytanie (które nadal jest dla mnie odskocznią a ilość książek, które pochłaniam rośnie w zawrotnym tempie:) Zrozumie mnie każda prawowita opiekunka rozkrzyczanej gromadki:D
Zawsze doceniałam moje życie ale teraz robię to jeszcze bardziej skupiając sie na szczegółach..może brzmi to głupio ale wierzcie mi, że po takich przejściach jakie ja zaliczyłam do 31 roku życia jest to najmądrzejsza rzecz jaką mogę zrobić teraz..cieszyć się wszystkim co mam, co mnie otacza i nie tracić czasu na to czego jeszcze nie osiągnęłam bo jak wiadomo na większe szczęście trzeba po prostu dłużej poczekać :P
Ostatnio towarzyszyłam moim chłopakom podczas urodzin ich kolegi. Impreza w małpim gaju pełnym zjeżdżalni, trampolin, kolorów, dzieci i ich wrzasków, pisków i krzyków (niby synonimy hałasu ale wierzcie mi, że każde z tych słów odzwierciedla swój własny dźwięk, który po 4 godzinach przebywania w nim zaczyna męczyć i mnie:P). Ale jako Siosia Gosia muszę wtedy zacisnąć zęby i cieszyć sie widząc jaką radochę ma moja ukochana trójca! Trzej Muszkieterowie! I niby zwykły kinderbal pełen dzieci i ich Rodziców a jednak..świat jest mały! Patrzę i do stołu, przy którym siedzi Mama jubilata dosiada sie pewien mężczyzna. Zerkam na niego znad mojej książki, której czytanie w takim gwarze momentami graniczyło z cudem..to tak jak czytanie lektur w podstawówce-10 razy ta sama strona bo głodna bo śpiąca bo coś w tv bo coś za oknem bo znowu głodna i jeszcze bardziej zmęczona czytaniem czegoś na czas..ciągle coś:P
Pomyślałam, że skądś znam tego mężczyznę ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć skąd! Cytując mojego byłego kierownika z banku "twarz kojarzę ale co dalej?":P..no a skoro pod wpływem chwili zalogowałam sie na wszystkich możliwych portalach randkowych, które teraz wysyłają do mnie przypominajki że tęsknią, że mają dla mnie idealnego partnera itp. to wiedziałam, ze tylko stamtąd mogę go znać;-) Obserwowałam go ukradkiem i próbowałam sobie przypomnieć, który portal..i bingo (na moje nieszczęście rzadko wygrywam w tego typu grach:P)..Badoo-miejsce w ktorym trzeba najpierw 500 odrzucić, aby znaleźć jednego wyglądającego normalnie..no i trafiłam na niego-normalny mężczyzna bez twarzy wyrokowca, rolnika, kretyna, niemieckiego chłoptasia z boysbandu itp..no ale nie szata zdobi człowieka a i ksiażki nie ocenia się po okładce i tym razem było identycznie! Z moja skłonnością do przyciągania zboczeńców na tych portalach i on nie mógł się okazać nikim normalnym ;-( Po 2 min rozmowy składał mi jednoznaczne propozycje i dlatego pozostał w mej pamięci jako kolejny zboczony bajkopisarz z listy a że poznałam ich naprawdę wielu to od razu go nie skojarzyłam..(no ale nawet jakby sie tak stało to co bym zrobiła?! ;-) ewakuowała chłopaków krzycząc, że rota wirus szaleje i musimy wracać, czy może powinnam podejść do jego żony i zniszczyć przesympatycznej Kobiecie wizję jej idealnego męża i ojca dzieci??)..w takich sytuacjach chyba najlepiej się nie wtrącać, wrócic do książki i nie zwracać na siebie uwagi ;-) P.S. Jak się później okazało Pan był już w trakcie rozwodu no ale patrząc na jego zamiłowania to sie w sumie nie dziwie! ;-) Mam nadzieję, że Jego Żona nastepnym razem ulokuje swoje uczucia w wiernym facecie;-)
A sobie życzę aby takich spotkań było jak najmniej! ;-)
Do kolejnego razu..mam nadzieję, że będę szybsza od Mikołaja ;-)

wtorek, 18 października 2016

Najbardziej irytujące pytania jakie można zadać szczęśliwym singlom ;-)


No i pierwsze skrobanie w tym sezonie zaliczyłam ;-) i nie była to aluzja do wydarzeń ostatnich tygodni na arenie politycznej..a raczej do nadchodzącego sezonu zimowego..rok temu koła wymieniłam w styczniu (na całe dwa miesiące :P) a tu już takie zaskoczenie..;-) chyba tym razem nie uda mi się tak długo..zwłaszcze, że w każdy weekend przemierzam ok. 60 km aby odwiedzić moją ukochaną Babuszkę i musi być bezpiecznie;-) Niestety ma Ona problemy z pamięcią ale nas jeszcze rozpoznaję i cieszy się na każdą naszą wizytę;-) O pracę pyta kilka razy w ciągu jednej wizyty ale za to oszczędza mi pytań o to dlaczego nadal jestem singielką :P Bo chyba nie ma nic gorszego niż ciągłe pytania „Dlaczego?”..Bo tak wyszło..”a może jesteś zbyt wybredna?”..a może jestem ale po co zadawalać się czymś co nie do końca spełnia nasze oczekiwania? Aby innym sprawić przyjemność? Przecież to ja mam z tym człowiekiem przemierzać przez życie a nie inni..”Nie czujesz się czasami samotna?”..czuję ale sobie z tym radzę-wolę być samotna w otoczeniu super Rodziców,Brata,wspaniałych Przyjaciół i wielu znajomych niż być samotną w związku, w którym tkwię jedynie po to aby udowodnić wkoło, że i ja mogę..nigdy niczego nie robiłam na pokaz i nie mam zamiaru robić..nie dla innych..jeśli już to jedynie dla siebie ;-) Teksty typu „powinnaś wychodzić z domu i poznawać ludzi”..a co ja do cholery robię całe życie?! Przecież nie jestem zamknięta w podziemiach jak w filmie „Kolekcjoner” albo gdzieś w wieży niczym Fiona przed uratowaniem jej przez Shreka :P Może mam jeszcze założyć T-shirt „Szukam męża bo koleżanki już mają”..otóż nie- nie szukam..szukam Przyjaciela, z którym będę odbierać na podobnych falach, z którym można się pośmiać i pożartować, przytulić się i pogadać i porobić dużo więcej rzeczy o których pisać nie muszę bo każdy to wie..a jak nie to może czas zaktualizować swoje życie bo bycie koło kogoś a nie z kimś nie wróży niczego dobrego na dłuższą metę ;-) „Twój zegar biologiczny tyka”..oj tyka tyka ale jeszcze będzie tykał minimum 10 lat tak więc zdążę na to do czego zostałam stworzona a tymczasem będę pobierać lekcję u bardziej doświadczonych Kobiet i realizować się jako Siosia ;-) a zresztą dojrzała Mama jest o niebo fajniejsza niż taka małolata ;-)
Tak więc zaoszczędźmy i sobie i innym niepotrzebnych pytań, zmieszania, ciszy itp..niech każdy skupi się na swoim życiu bo jestem pewna, że większość z nas ma coś w nim do naprawienia..czy na ścieżce kariery, czy w relacjach z Rodzicami, Rodzeństwem, Mężem (chłopakiem, narzeczonym a może dziewczyną;-)) i często też ze sobą ;-) Ja siebie naprawiłam rok temu i teraz jako brand new me czekam na to co przyniesie mi życie :*
Udanego tygodnia ;-)

piątek, 7 października 2016

We are the Champions ;-)

Witaj Październiku :* (dla niektórych "piździernik" :P
Najważniejsze aby zacząć dzień od uśmiechu ;-) ja się staram…różnie to bywa ale śmieję się dużo ;-)
Wczoraj mój ulubiony 8-latek stwierdził, że jestem wariatką, która non-stop się chichra i puszcza im największą ilość bajek ;-) Może to mało edukacyjne, wychowawcze i potępiane przez Super Nianię ale odkąd nauczyłam się obsługiwać ich telewizor- cała przyjemność po mojej stronie ;-)
Czekałam z niecierpliwością co przyniesie mi jesień i doczekałam się pierwszego małego cudu…tzn. nie takiego małego bo aż 3760 i 57 cm oraz 10 na 10 :) Mały mistrz- już od urodzenia strzela w 10tkę ;-) Po raz kolejny zostałam Siosią Gosią ale tym razem Matką malucha jest moja Siostra z innej Mamy, z którą przyjaźnimy się od ponad 25 lat ..a jeszcze tak niedawno spacerowałyśmy po osiedlu z zabawkowymi wózkami i szmacianymi bobaskami zajadając kapustę kwaszoną (nie pytajcie o kapustę bo sama nie wiem dlaczego nie loda lub czekoladę no ale widać od zawsze odżywiałyśmy się zdrowo tyle, że Jej to coś dało a mi niekoniecznie;-)
I stąd nie wiem jak to możliwe, że w szczuplutkim ciałku mojej Przyjaciółki znalazł się taki konkretny mały człowiek:) zwłaszcza, że ani Ona ani Tata nie należą do grupy plus size;-) Niech się zdrowo chowa bo inteligencję i urodę już odziedziczył w genach a uśmiechem i optymizmem zarażę go Ja ;-)
Ze zmian, które zaliczyłam ostatnio na pewno na uwagę zasługują moje rude włosy :P Tak tak..scena jak z Ani z Zielonego Wzgórza…lub może prędzej jak z Teksańskiej masakry piłą mechaniczną :P Miał być ciemny blond albo blond albo cokolwiek zbliżonego do tego ale nie ryży ani nie rudy…no i masz babo placek…placek rudości na mojej głowie..szok..niedowierzanie..ruda rozpacz (oczywiście nie mam nic do rudych ludzi-wielu znam i lubię ale ja plus ten kolor włosów- nie wróży to nic dobrego). Na szczęście dzięki mojej niezawodnej Mamie już o 6 rano dnia następnego byłam w drodze do fryzjera ;-) no i wróciłam do mojego naturalnego koloru …ufff… i do pracy zdążyłam ;-)
Zaś w poniedziałek wzięłam udział w czarnym proteście..kobieco-obywatelski obowiązek spełniony! Razem z Mamą protestowałyśmy na Placu Zamkowym (może tak nie do końca na placu a bardziej na Krakowskim Przedmieściu- tłumy były takie, że dalej tylko z gorylami mogłabym się przepchnąć niczym Kim Kardashian.. dla mnie osobiście wzruszająca chwila.. tyle kobiet wyszło na ulice polskich miast aby walczyć o swoje prawo do bycia człowiekiem i myślenia jak człowiek o własnym życiu i życiu własnych dzieci i nie-dzieci…
Tak więc cud narodzin, metamorfoza i demonstracja- odhaczone ;-) czekam z niecierpliwością co jeszcze przyniesie mi ta jesień ;-)
Póki co zmierzamy w dobrym kierunku..pomijając oczywiście mój spektakularny jesienny look :P

środa, 7 września 2016

Jesienna niepewność, noworoczne postanowienia i 222-dniowa misja;)

TVN-owska Singielka szuka faceta na ślub siostry a ja postanowiłam znaleźć faceta na ślub Brata (czyż to nie nowatorski i ekscytujący pomysł ;) Na szczęście to ślub starszego i jedynego Brata tak więc nie ma tragedii, że ja jeszcze bez męża;)
U nas po prostu wszystko trwa dłużej..cóż począć?
Tak wiec do brzegu-mam dokładnie 222 dni na znalezienie towarzysza na wesele i może na coś więcej;) ale niczego juz nie planuje, nie zakładam, nie obmyślam bo to nie ma najmniejszego sensu! Życie i tak nas zaskakuje kiedy ono ma na to ochotę tak wiec po co planować? I stresować się, że nic z tych planów nie wyszło. Trzeba cieszyć się tu i teraz i nie myślec o przyszłości ani o przeszłości bo "co by było gdyby" i tak nie da nam odpowiedzi.
Mam nadzieję, że dopnę swego albo chociaż wypożyczę chłopaka/męża/partnera od którejś z koleżanek ;) Dziewczyny-strzeżcie się :P Wasz numer może zostać wrzucony do maszyny losującej;) W zamian mogę popilnować dzieci (to jest mój drugi etat w tygodniu dzięki trzem takim co ukradli..moje serce;) tak więc jestem przeszkolona w opiece nad dzieckiem od 3 miesiąca do 18 roku życia z zastrzeżeniem, że pieluchy zmieniam max do drugiego roku życia a książki czytam do 8 roku życia;) Mogę rownież posprzątać-lecz to już niechętnie bo która z nas tak naprawdę lubi to robić (zawsze dziwiłam się pedantkom i poukładanym kobietom, dla których jedynym szaleństwem jest przełożenie sprzątania z piątku wieczór na sobotę rano :P) Mogę rownież coś ugotować i zrobić pokaz jak u Doradcy Smaku lub w Masterchefie zastrzegając prawo do zachowania fartucha :D Jak widać wachlarz umiejętności mam olbrzymi i tylko pozazdrościć Tej, której numer zostanie wylosowany w noworocznej loterii;)
Chciałabym wkońcu pójść na wesele i nie musieć myśleć o tym gdzie mam się podziać jak orkiestra zaczyna grać, para młoda ochrzciła już parkiet i wszystkie pary zaczynają zabawę a wsród nich jestem ja-zawsze sama na weselach. Nigdy nikogo nie zabierałam bo wydawało mi się, że sama też dam radę..dawałam (bo jak nie ja to kto), no i może dlatego, że zazwyczaj byłam albo świadkową albo wśród Rodziny..tańczyłam i "szampańsko" się bawiłam..momentami może nawet zbyt szampańsko;) ale tym razem będzie inaczej;) Koniec z noworocznymi postanowieniami:
że schudnę (nigdy nawet jakoś mocno o to nie walczyłam;),
że zmienię pracę (aktualnie dobrze mi tu gdzie jestem-jednak klasa Szefa i spokój każdego dnia jest zdecydowanie ważniejszy od kilkucyfrowej pensji),
że się zakocham (to akurat zdarza się za każdym razem gdy widzę jakieś fantastyczne buty,zegarek lub torebkę..w sumie zakochać się mogę nawet w ciastku lub piosence;) Kochliwa jestem..to fakt;) Powinnam jednak zmienić to na "odnalezienie miłości" ale w aktualnej sytuacji zmieniam to postanowienie na znalezienie towarzysza zabawy na wesele Mojego Braciszka;) Może z tym pójdzie łatwiej a wtedy parkiet jest mój i nie ma zmiłuj, że nogi bolą;)
Trzymajcie kciuki:) co prawda do nowego roku jeszcze parę dni ale czy ten czas nie pędzi jak szalony?? Rok temu o tej porze walczyłam z depresją, później z bezrobociem, odwiedzałam Tate w szpitalu i przeprowadzałam ukochaną Babcię do nowego domu..z ręką na sercu mogę przyznać, że zeszłoroczna jesień nie była dla mnie łaskawa:( Ciekawe co mi przyniesie w tym roku..can't wait;)
Dobranoc:*
222 dni-CZAS START!

środa, 31 sierpnia 2016

Babskie czasopisma kontra rzeczywistość:)

Robiąc ostatnio prasówkę natknęłam się na artukuł opisujący Kobiety ze względu na miesiąc ich urodzenia..niby głupota ale trudno się z tym nie zgodzić jeśli chodzi o Panie spod znaku Ryb ;-)
Według autora tekstu należę do grupy oddanych i lojalnych kobiet, które potrafią wiele poświęcić, aby uszczęśliwić drugiego człowieka (wypisz wymaluj- to ja! byłam...teraz wprowadzam zmiany i pracuję nad sobą ;-) z różnym skutkiem ale przecież liczą się chęci;-)) Dość łatwo ulegają opiniom innych (niestety z tym tez musze się zgodzić a co za tym idzie to często wpadają przez te uległości w tarapaty :P) i nie mają mocnego swojego zdania (zależy kiedy..bo jak się uprę to bliżej mi do osła niż do uległej z powieści E.L.James :P). Poza tym potrafią zdziałać cuda, jeśli chodzi o dobro swoich najbliższych, a w towarzystwie brylują (Ci którzy mnie znają dobrze wiedzą, że ścian nie podpieram a cuda zdziała jedynie woda z Lichenia..tak słyszałam ;-). Są z reguły uśmiechnięte, czarujące i potrafią się zabawić (nie z reguły a zawsze ;-)bo jeśli smutek dopada to jedynie za drzwiami wśrod czterech ścian bo przezcież każdy ma swoje zmartwienia i smutki i po co obarczać nimi innych)!
Niby takie głupoty a jakże trafne ;-) ogólnie uwielbiam tego typu magazyny…na jednej stronie artykuł o tym jak być pewna siebie i dbać o własne szczeście w pierwszej kolejności, kilka stron dalej- jak zaspokoić Jego potrzeby, później o akceptacji własnych ciał bo w każdym rozmiarze wyglądamy pięknie, następnie jak zrzucić 5 kg w 3 dni a kończąc na rubryce kulinarnej z przepisami na beze z owocami i kremem mascarpone ;-) I powiedzcie jak tu byc normalnym i nie zwariować ;-) Mi się nie udało ;-) szczególnie jeśli chodzi o omijanie przepisów na beze z mascarpone a przede wszystkim miejsc, które takie smakowitości serwują ;-) zwalam to na mojego Pradziadka- Józefa Napoleona, który zaprojektował praską fabrykę Wedla i tak zapałał miłością do czekolady, że ja to odczuwam na swojej skórze :) czyżby geny?? :P
No i tak dobrneliśmy do końca lata ;-) Tegoroczne wakcje pod hasłem “Lato w mieście” mam już za sobą ;-) Ostatnie dni pożegnałam działkując i dopisując kolejny rzeczy do listy tego co trzeba zrobić chociaż raz w życiu ;-)
W moim przypadku upiec kiełbaski na ognisku w pełnym słońcu przy 30-stopniowej temperaturze plus to co dało ognisko..Emiraty Arabskie mogłyby jedynie pozazdrościć :P..szaleństwo ale czego się nie zrobi dla kiełbaski :P Towarzystwo oczywiście-pierwsza klasa! bo takich rzeczy nie można przeżywać w pojedynkę ;-)
Dodatkowo zaliczyłam spotkanie naszego rodu, rozprawę sądową a także jeden dzień z życia pracownika działu produkcji w firmie farmaceutycznej ;-) do CV śmiało mogę wpisać zawód:szpieg ;-) i muszę przyznać, że bardzo doceniam to skąd jestem, z jakiej rodziny się wywodzę i kim jestem dziś..zawsze doceniałam ale teraz jeszcze bardziej :)
I tym optymistycznym akcentem rozpoczynam wrzesień :) skoro wiosna niczego nie przyniosła ani lato to teraz skrycie liczę na jesień..zwłaszcza, że rok temu mocno dała mi do wiwatu..czas mi to wynagrodzić ;-)
Całuję :*

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Powakacyjny bilans, przedjesienny post i obietnica poprawy;)

Bilans:
Ilość dni od ostatniego postu-24
Ilość przeczytanych książek- 15
Ilość straconych kilogramów-5
Wynik całkiem niezły;)
szczególnie jeśli chodzi o książki..napewno nie jestem statystycznym Polakiem ;) (jeśli już to Polką ale z moim charakterem na pewno nie jestem statystyczna pod żadnym względem :P )
Odnośnie książek..szkoda, że tak nie szło mi z lekturami w szkole..z liceum to w sumie pamietam Mistrza i Małgorzatę(chyba zaciekawił mnie tytuł bo lubię moje imię a mistrza nadal poszukuję tak więc wszystko sie zgadza;)) oraz Moralność Pani Dulskiej:)
Na moje szczęście na temat tej drugiej miałam ustną maturę bo inaczej byłby problem!:p
Pamiętam maturalne pytanie kolegi o heroizacje bohaterów??!! Na ten temat mogłabym jedynie przytoczyć tekst piosenki "I need a hero" Bonnie Tyler.. ale raczej moja polonistka i reszta komisji egzaminacyjnej nie byłaby zachwycona z tego powodu :p Pomimo tych wszystkich przeżyć tamto życie było zdecydowanie prostsze oczywiscie wykluczając akcje, w które sie pakowałam (a trzeba przyznać ze mam taką niesamowitą umiejetność;)) , ludzi których poznawałam i rzeczy, które robiłam nie zawsze zgodne z moim głosem wewnetrznym;) i często niezgodne z innymi szeroko przyjętym zasadami społecznymi :P na szczęście wszystkie przewinienia już się przedawniły bo od tego czasu minęło już jakieś 16 lat:P
A u mnie dużo się pozmieniało;) chociaż perlisty śmiech pozostał cokolwiek on oznacza ;) a także moja dusza niepoprawnej romantyczki (jak już wszyscy wiedzą;)), która ogląda tak dużo komedii romantycznych jak dużo czyta książek z wątkiem miłosnym ;)
Ostatnio na tapecie u mnie był Sex w wielkim miescie ;) i nie mowię tu o miłosnym uniesieniu na warszawskich ulicach bo kiepska ze mnie ekshibicjonistka:P
Jednak serial kocham i kinowe wersje tez uwielbiam (pomimo kiepskich recenzji ..ja lubię igrać z ogniem i działać wbrew otaczającym mnie opiniom ;))!
Mam w sobie cząstkę z każdej z bohaterek- Carrie-singielka z zamiłowaniem do zakupów i pisania ;), Charlotte- pragnąca rodziny ponad wszystko, Miranda- hmmm pracowita i wykształcona to chyba na tyle w tym przypadku ;) no i Samantha-wspólna pasja tyle że ja jestem stała w uczuciach:P ;)
Niebawem koniec lata i nowy początek..nie tylko w przypadku nowej ramówki TVN :P Wszystko znowu będzie poukładane, wszyscy najbliżsi powrócą z wakacji, grafik tygodniowy będzie ustalony..wszystko będzie miało swój ład i porządek..no i moje posty będą bardziej systematyczne jak dobrze pójdzie;) a tymczasem biorę czytnik do ręki i szukam kolejnego następcy Mr.Grey'a, Cross'a i Blake'a a Wam życzę udanego tygodnia :*

piątek, 22 lipca 2016

Mój chłopak się żeni ;-)

Ostatnio przeglądając Facebook’a (tak tak- żadna nowość bo jestem stałą bywalczynią tej strony :P) natknęłam się na zdjęcia mojego byłego chłopaka i chyba On się żeni ;-)
Nie powinno to być nic dziwnego bo w sumie taka kolej rzeczy zwłaszcza u ludzi po 30-stce (przeważnie! bo ja jestem marnym przykładem na zasadność tej tezy):P
Słyszałam też, że wyjście za mąż przed 30-stym rokiem życia to tak jak zakończenie imprezy przed 22 ;-) święta prawda! Albo do rana albo wcale ;-)
Wracając do Niego..z całego serca życzę mu jak najlepiej bo fajny z niego facet Pamiętam to jak by było wczoraj..wyjazd na wymianę studencką. Przygoda życia. Lot w walentynki. Zapowiedź miłości. Pół roku zabawy i szaleństwa z dala od domu..w sumie powinnam powiedzieć ciężkiej nauki ale kto w to uwierzy znając mnie choć odrobinę :P Nadal mówię po włosku jak nikt inny :P
Cudowny okres i wspaniała cząstka życia a do tego pierwsza moja prawdziwa miłość! Niektórzy są po prostu na chwilę…nawet jeśli to była moja jedna z najpiękniejszych chwil w życiu to i tak tak szybko się skończyła jak i się zaczęła ;-) Ale mogę nazwać się szczęściarą bo przeżyłam motyle w brzuchu! Wiele lat już minęło a ja nadal wracam do tych przeżyć z uśmiechem. Trzeba iść naprzód i nie oglądać się za siebie. Po inne chwile. Po nowy początek, nowy związek i nowe życie..ja poszłam i On poszedł..tyle, że on szybciej trafił do kolejnej przystani a ja nadal dryfuje :p (Jeszcze parę takich wpisów a skończy się to tomikiem poezji..porównania mam niczym Adam Mickiewicz lub Maria Pawlikowska-Jasnorzewska ;)
Cieszę się Jego szczęściem jeśli faktycznie moje przypuszczenia są prawdziwe a ja czekam na własne..idzie do mnie powoli i bardzo błądzi ;-) Najważniejsze, że nie robi mi się niedobrze od tego dryfowania :P Udanego weekendu ;-) Ciao ;-)

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Uroda cieszy tylko oczy, dobroć pięknym Cię czyni"

Dużo osób mnie pyta kiedy będzie kolejny post (w tym jedna dość namolna osoba :P) Dziękuję i bardzo mi miło 
Tak więc spieszę z informacją, ze moją działalność na portalach randkowych jest zawieszona na okres wakacyjny..i to nie dlatego, że mam tyle wyjazdów i brakuje mi czasu ( otóż nie- w tym roku czeka mnie lato w mieści…4- miesięczny urlop przed rozpoczęciem pracy w branży IT chyba zdecydowanie mi wystarczy a zresztą patrząc na mój budżet wakacyjny stwierdzam, że nie jestem jeszcze jakoś specjalnie zmęczona :P Beach body odłożyłam na przyszły rok tak więc zero wyrzeczeń i stresu ze nie wbije się w wakacyjne spodenki :p)
Przede wszystkim robię sobie przerwę z tzw.przejedzenia…i nie jest to przejedzenie np. owocami morza (bo chyba tym nawet przejeść się nie da) ale porównajmy to do 10 zestawów Big Mac w McDonalds…tak się właśnie czuję po kilku miesiącach obserwowania mężczyzn i rozmawiania z wieloma z nich! Mam chyba przesyt ich..to tak jakbym słuchała przez kilka miesięcy jednej piosenki (no wybaczcie ale już po kilku dniach marzy mi się jakaś odmiana;-)
Z moich ostatnich obserwacji- są momenty gdzie mnie wręcz niektórzy irytują (rzadko to się zdarza żeby mnie cokolwiek zirytowało lub zdenerwowało ale tu jest to nagminne) i tak np. Ostatnio trafiłam na faceta- normalny, szału nie ma, typowy polski przeciętniak (ale w związku z akcją „Obniżamy poprzeczkę” postanowiłam odpowiedzieć na jego zaczepkę)..początkowo normalna rozmowa..nudna bo zawsze taka sama, o tym samym..aż pojawił się temat wyglądu i ów mężczyzna pyta się mnie ile ważę??!! Mogę mu powiedzieć ile waży koń trojański (oglądałam o tym film :P) albo ile ważą polskie celebrytki bo wszędzie o tym pełno, albo ile ważą różne zwierzęta bo Synek moich Przyjaciół jest znawcą tego tematu ale jak można pytać o to kobietę i po co??? I przyznam, że się trochę nastroszyłam w obronie tych pulchniejszych!
Zadałam mu pytanie czy rzeczywiście ważniejszy dla niego jest wygląd Kobiety a nie jej wnętrze? Odpowiedź była twierdząca..dodał, że nie pociągają go kobiety o pełniejszych kształtach  tzw. Rubensowskie Dziewoje :P Ale co jeśli zakocha się w dziewczynie o magicznych rozmiarach 90-60-90 a Ona urodzi mu dziecko i zmieni rozmiar tu i ówdzie?? Odpowiedź znowu była szokująca…a co jeśli ulegnie wypadkowi i będzie miała poważny uraz kręgosłupa, który uniemożliwi jej aktywne spędzanie czasu na siłowni?? A co jeśli zachoruje i będzie miała problemy z tarczycą tak jak kilku aktorów którzy przeszli niesamowite metamorfozy i to nie były metamorfozy z serii Mai Sablewskiej?? A co jeśli…?? Takich pytań może być wiele tak jak i chorób, które zmieniają ludzką sylwetkę..i to nie zawsze na lepsze…Tacy mężczyźni od razu trafiają u mnie do puli „nierokujących”!
Nie chciałabym się spotykać z kimś kto widzi tylko mój wygląd zewnętrzny bo prawdopodobnie jest zbyt leniwy aby zajrzeć głębiej…no i warto tu podkreślić, że Ten facet nie był nawet przystojny..nie chciałam już mu mówić, że ryży blondyn o czerwonej karnacji i ledwo widocznych brwiach nie leży w kręgu moich zainteresowań no ale ja w odróżnieniu do niego dałam mu szanse pokazać co oferuje poza tym..a jak zarzucił mi, że prawdopodobnie należę do klubu Rubensa i sama nie mogę się pochwalić szczupłą sylwetką to tak mnie zirytował, że go od razu skasowałam :P Jak już wszyscy wiecie i do Chodakowskiej i do Lewandowskiej daleka droga ale czy ja faktycznie marzę aby ją przejść ?!? :P Otóż nie! Ostatnio dowiedziałam się, że i tak czeka mnie dieta zdrowotna tak więc wiele produktów musiałam odstawić dożywotnio no ale czym by było nasze życie bez pewnych ograniczeń 
Na zakończenie wspomnę jeszcze o moim kolejnym „ulubionym” typie mężczyzn, którzy już w opisie swojej osoby zaznaczają, że pierwsi się nie odzywają?!? Ok dla mnie to żaden problem, bo często odzywam się jako pierwsza, ale zadaję sobie jedno pytanie: „Po co zatem logują się na takich portalach?” Po terapii dowiedziałam się, że trzeba brać byka za rogi, trzeba kontrolować swoje życie i mieć na nie wpływ w większym bądź mniejszym stopniu ale podkreślanie z góry, że czegoś się nie zrobi bo „nie” kojarzy mi się jedynie z rozkapryszoną nastolatką, którą na szkolnej dyskotece pierwsza nie podejdzie do chłopaka, który jej się podoba bo „nie” i tak każde z nich będzie stało pod inną ścianą i czekało na ruch drugiej osoby! Chyba szkołę mamy już za sobą…w sumie patrząc tu na niektórych z nich widać, że są to faceci z klasą ;-) Zastanawiam się jedynie nad tym czy to pierwsza czy druga podstawówki :P
I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami na dziś życząc cudownego tygodnia;-) Wracam do pracy, bo póki nie spotkałam księcia z bajki muszę zakasać rękawy i zabrać się do roboty…rachunki i kredyty same się nie spłacą :P

piątek, 8 lipca 2016

Największa odległośc na świecie to ta pomiędzy naszym sercem a rozumem ;-)

Mam już 31 lat a Jemu wcale się nie spieszy :P Tak bardzo guzdrze się, że zaczynam snuć przypuszczenia, że pomylił drogę i przez przypadek ożenił się z kimś innym..no coż zaczekam teraz aż się rozwiedzie ;-) Nadszedł czas na męską wersję „wyszłam za mąż, zaraz wracam”..
Kiedyś słyszałam określenie samotnych kobiet oderwanych od rzeczywistości (czyli takich jak ja :P) i żyjących romantycznymi wyobrażeniami czyli zupełnie takie jak ja ;-)
„ Przechodnia nie chciała, a przejeżdżający się nie zatrzymywali”..pewnie to było w jednej z wielu przeczytanych przeze mnie książek o miłości :P (chyba zacznę niebawem czytać encyklopedie kardiologiczną jak zabraknie mi książek :P)
Rozwijając tamto powiedzenie..wiele kobiet uważa, że są zbyt dobre dla tych, którzy by je chcieli ale niewystarczająco dobre dla mężczyzn, których one same pragną. I przez to nie znajdują sobie nikogo..ile znacie wokół siebie kobiet, które są niedowartościowane i nawet nie chcą spojrzeć w stronę naprawdę super faceta, obawiając się odrzucenia a
zadawalają się kimś kto miał na tyle dużo tupetu ze pomimo tego że brzydszy, niższy i głupszy to i tak wychodził u nich swoje miejsce, nadskakując im na każdym kroku…a później to już jest kwestia przyzwyczajenia i strach przez zmianami. A ja właśnie tego nie chce..nie chce zadowolić się kimś komu ja się podobam tylko dlatego ze nie chce być sama…
Nie chciałabym się też stać Kobietą, która w kieszeni ma kartkę z listą punktów, które musi obowiązkowo spełnić facet starający się o moją rękę ;-) Nie chcę znajdować u mężczyzn mankamentów skreślając ich tylko dlatego, że nie spełnili punku 7 z listy 150 cech które muszą posiadać..oczywiście każda z tych cech na liście miałaby jeszcze podpunkty..no bo kto powiedział, że będzie łatwo :P to taki test jednokrotnego wyboru z dodatkowymi punktami ujemnymi za udzielenie błędnej odpowiedzi :P a gdzie podziały się uczucia, chemia, błysk w oku…z tą lista jest tak jakby ktoś mierzył miejsce na nową lodówkę i narzekał, że zamrażalnik ma nieodpowiednią wielkość…bo zawsze coś będzie miało nieodpowiednią wielkość…
A tak poza tym postanowiłam podpromować mojego bloga  stworzyłam funpage na facebooku i zaprosiłam parę osób ;-) wszystkim bardzo dziękuję za polubienie hihihih traktuje to bardzo personalnie :P jestem też obecna na Tweeterze i tweetuje odrobinę :P (cokolwiek to oznacza i jakkolwiek to brzmi :P)
Statystyki są trochę marne: TWEETS: 3, FOLLOWING: 82 a FOLLOWERS: 4 :P Obserwujących mam o jednego więcej niż postów hahahah nie wiem jak to robi Maffashion lub Jessica Mercedes ale chyba zacznę kupować głosy :P I tak Jessica obserwuje 293 osoby a ją dla odmiany obserwuje 8 tys 248 osób!!!! Really?!? ;-) Muszę cos wymyśleć aby dobić chociaż do 20 Followersów :P
Na Instagramie też jestem i za chwile i tam puszczę jakąś reklamę mojego bloga ;-) Tu jest zdecydowanie lepiej bo mam 92 followersów :P Czekam na szczęśliwą 100 ;-)
#followyourheart #followyourdreams #nevergiveup

piątek, 1 lipca 2016

8 obowiązkowych rzeczy, które trzeba zaliczyć w życiu :)

Dziś przeczytałam ciekawy tekst a o to jego fragment: “Bo w życiu wszystkiego trzeba spróbować. Trzeba zapalić papierosa, upić się do nieprzytomności, tańczyć całą noc, zgubić telefon, nieszczęśliwie się zakochać, jechać w bagażniku, pływać w nocy, zgubić się w obcym mieście. Ale jeśli robisz coś złego, to przynajmniej baw się przy tym dobrze. Może jutro będzie koniec świata. Przecież może. Próbuj. Może gdzieś między nową książką a podróżą do Ciechocinka znajdziesz właśnie swoje szczęście”
I całym sercem się z tym zgadzam ;-) A szcześcia nadal szukam..
A w sprawie wyżej wymienionej listy:
Zapaliłam pierwszego papierosa mając jakieś kilka lat..na pewno pełnoletnia nie byłam a miało to miejsce na działce u Dziadków..tzw. RODOS na Białołęce. Babcia była zajęt pieleniem, Dziadek koszeniem a ja złapałam za paczkę meskich leżących na oknie, zapałki i wybiegłam za ogrodzenie…daleko nie poszłam bo się bałam hihihhi i czułam ze taka odegłość będzie bezpieczna dla wzięcia pierwszego macha w życiu…myliłam się ;-) Dziadek poczuł dym, dorwał mnie za furtką i strącił mi mojego pierwszego papierosa tak że jego brązowe spodnie lekko zajęły się ogniem ;-) Od dziecka życie na krawędzi :P
Kolejne próby były już zdecydowanie lepsze i nie kończyły się pożarem
;-) Ale chyba zawsze miałam szczęście i ktoś mnie musiał nakryć w najmniej oczekiwanym momencie..tak też było w liceum kiedy jeszcze bardziej niż wcześniej polubiłam ten nałóg..stałam w bramie w centrum, niedaleko Jerozolimskiech i szcęśliwa zaciągałam się opowiadając znajomymi, że mój Tata często tędy przejeżdża..wyluzawana stoję pod ścianą, biorę bucha, spoglądam na samochody czekające na zielone światło i dostrzegam..Tatę!!!..siedzi w samochodzie, uśmiecha się i mi macha ;-) a ja szoku doznałam..szkoda, że nie jestem takim jasnowidzem w innych życiowych momentach ;-) do dnia dzisiejszego wspominamy to z uśmiechem i opowiadamy znajomym jak to uczyłam się palić…na szczęście mam to już za sobą chociaż od czasu do czasu lubię sobie zapalić mentolowego slima popijając Jacka z colą :P
Jeśli chodzi o drugą wspomnianą kwestię przez Autora tekstu, który mnie dziś natchnął do napisania tego postu a mianowicie- “upić się do nieprzytomności” to też zaliczyłam kilka takich akcji ;-) Chyba takie jest życie nastolatków- wszystko co zakazane smakuje bardziej a jeśli chodzi o umiar to na pewno go nie znają…no może umiar w nauce ;-) ale w piciu, imprezowaniu, szaleństwach i zabawie jest raczej im obcy..a na pewno przez jakiś okres był nieznany MNIE ;-)
“Tańczyć całą noc” nadal to lubię robić ;-) Najlepiej podczas wakacji, gdzie nic mnie nie blokuje, niczym sie nie przejmuję i nigdzie się nie spieszę..tańczyć bez opamiętania, zamknąć oczy i zatracić się w muzyce…chyba wiecie co to znaczy..a jeśli ktos z Was nie próbował to czas najwyższy to zmienić..
Kolejny punkt na liście to “zgubić telefon”- zdecydowanie uważam, że jeden taki incydent na całe życie wystarczy. Mogę smiało powiedzieć, że mam to już za sobą ;-) Czasy liceum, Rodzice wymienili mi telefon na śliczna małą Nokie- czerwono- czarną..Tata podwoził mnie do szkoły a ona podczas wysiadania musiała mi wypaść. Jedna lekcja, druga i na przerwie ktoś mnie poprosił o możliwość wykonania jednego telefonu a że ja miałam od zawsze na abonament i pełno darmowych minut to zawsze chętnie pożyczałam. No i tu sie pojawił problem bo telefonu nigdzie nie było…koleżanka spróbowała zadzwonić ale bezskutecznie. Szybko zaczęłam działać i pobiegłam w miesce gdzie wysiadałam ;) jaka ogromna była moja radość jak znalazłam telefon w ziemi leżący czarną stroną do góry dzięki czemu był nie do zauważenia…I powiedzcie mi czy to nie nazywa się SZCZĘŚCIE?!? Szczęście objawia się również w takich przypadkach- ODHACZONE!
Hmmm kolejny punkt dość cieżki bo nieszczęsliwie zakochana byłam wielokrotnie ale kto nie był ;-) Były to zauroczenia szkolne, licealne,wakacyjne- intensywne ale krótkie tak jak dwutygniowy urlop w tropikach ;-) Historie miłosne które mają wpływ na moje życie, takie które pojawiaja się szybko i jeszcze szybciej się kończą..historię pełne nic nie znaczących obietnic…cos co sie będzie wspominać latami i opowiadać na starość swoim wnukom…oczywiście bez piknatnych szczegółow ;-)
“Jazda w bagażniku”..haha..i tego człowiek musiał spróbować..nic specjalnego- ciasno i niewygodnie…jechałam też jako ósmy pazażer w samochodzie pięcioosobowym, na pace w furgonetce, w karetce pogotowia, jako pasażer na motorze i jako kierowca motorynki (dodam, że nikt nie poinstruował mnie jak sie zatrzymuję tego szatana i wjechałam do wsi krzycząc, piszcząc i hamując nogami jak Flinstonowie a za mną pozostała jedynie ściana kurzu i starch w oczach moich kuzynów którzy mnie tą maszynę wsadzili ;-) ale żyję…chyba dwukołowce to nie dla mnie ;-)
“Pływanie nocne” też moge odhaczyć- Wakacje w Chorawcji..pojechałyśmy 9-osobową grupą samych Dziewczyn na obóz- chyba przyprawiałyśmy kadre o zawroty głowy bo ciągle miałyśmy jakies kary, zakazy itp ale to i tak nie pomogło im w upilnowaniu nas przed nocną kąpielą wśród jeżowców i innych ssaków morskich ;-) Oczywiście obowiązywał odpowiednio dobrany do sytuacji dress code :P
A jeśli chodzi o gubienie się w obcym mieście to zdarz mi się to notorycznie a najczęściej w mojej rodzimej Warszawie…chyba jestem mistrzem znajdowania drogi na około a nawigacje uważam za wynalazek 100lecia ;-) gdyby nie ona to nie dojechałabym do ok. 90% miejsc do których dojechać chciałam ;-) A skoro gubie sie tu to chyba oczywiste jest to, że i w innych miastach zaliczam takie wpadki ;-) Grunkt to dobre podejście do sprawy, szeroki uśmiech i pomocni ludzie, których spotykamy na swojej drodze ;-) Doceńcie to bo każdy pojawia się w naszym życiu nie bez przyczyny :p
Udanego weekendu i 1-szego dnia Lipca :*

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Rzeszowski poniedziałek w chmurach:)

Poniedziałek..dla większości ludzi jeden z bardziej znienawidzonych dni tygodnia. Szczerze to i dla mnie kiedyś taki był ale odkąd mam nową prace to traktuje ten dzień jak każdy inny-czyli wspaniały;)
Dziś na przykład zaliczyłam podróż do Rzeszowa. Spośród 3 proponowanych środków transportu wybrałam samolot;) co prawda cena dwukrotnie wyższa niż za podróż pociągiem ale o 4,5h krócej i o ile przyjemniej;) na podróż samochodem w taką trasę się nie pisze..najpierw muszę zrobić coś z hamulcami lub czymś co mi świszczy i piszczy podczas hamowania, żeby którego dnia pedał hamulca nie zaskoczył mnie tak jak co roku zima zaskakuje drogowców..niby wszyscy się jej spodziewają ale szok i tak się pojawia;)
Wracając do mojego lotu..do 1:30 w nocy czekałam na dokumenty, które miałam tu dostarczyć, 5:50 pobudka a i tak spina była gdy o 6:55 ja nadal szukałam odpowiedniego Gate 38;) jak na złość daleko od wejścia które wybrałam:P Mamy mojej by to na pewno nie zdziwiło bo uważa mnie za osobę ze zbyt szaleńczym podejścia do takich spraw i życia na ostatnią chwile ..wyznaję zasadę "wszechogarniającego luzu" że niby samolot poczeka:P bo skoro żaden z obecnie żonatych fajnych mężczyzn nie czekał no to może chociaż samoloty i inne środki transportu będą ;)
Na samolot zdążyłam ;) 1:0 dla mnie :p ale tu chyba wyczerpałam limit szczęścia..na prawie cały samolot przystojnych garniturowców, którzy zapewne lecieli w celach biznesowych do Rzeszowa, ja musiałam siedzieć koło 70-letniego Żyda z pejsami zawiniętymi wokół uszu!!! :P Oczywiście nie mam nic przeciekom innym nacjom i wyznaniom no ale to już przegięcie;) to tak jak znalezienie igły w stogu siana, czterolistnej koniczynki w trawie nie koszonej po zimie i ubrań w rozmiarze M na wyprzedażach w Zarze:P No ale mi się udało..Brawo Ja :P
To tak jak wracałam z Sycylii i na lotnisku zauważyłam parę-On przypakowany, mały chłopak z kajdanem na szyi a Ona-spalona słońcem dziewczyna o niezbyt sympatycznym usposobieniu..w sumie to bym nawet na nich nie zwróciła uwagi gdyby nie wulgarny styl ich komunikacji miedzy sobą, kopanie walizek i obelgi rzucane w kierunku tanich linii lotniczych ;) fakt-musieliśmy czekać na lotnisku ponad 3 godziny ale jakie mieliśmy inne wyjście? Może oni nie zdawali sobie sprawy z tego, ze Sycylia to wyspa..tak miedzy nami właśnie na takich wyglądali:P a wracając do lotu Trapani-Warszawa..wchodzę do samolotu, zmierzam w kierunku mojego miejsca (dodam, ze zawsze staram się wybierać miejsce od okna bo lubię mieć o co oprzeć głowę skoro brak męskiego ramienia u mego boku;)) i jakie jest moje zdziwienie ze moje miejsce jest zajęte a fakt przez kogo tylko to zdziwienie potęguje! "Urocza" dziewczyna z terminala szcześliwie wyglada przez okno;) stanęłam i kulturalnie mówię, że to miejsce jest moje, na co ona patrzy się na mnie wzrokiem tęskniących za rozumem z jeszcze głupszą miną..ja się nie poddaje-nalegam i mówię, że chciałabym USIĄŚĆ (tak jakbym się nie nasiedziała przez 5 godzin oczekiwań-2 godziny terminowo i 3 w doliczonym czasie :P ) Wkońcu jakby mój głos dotarł do zakamarków jej rozumu i z wielkim wyrzutem wstała i zwolniła moje miejsce rzucając na głos ze nie będzie wychodzenia do toalety :) Hahaha ubaw miałam jeszcze długo po wylądowaniu..jeszcze nikt nigdy nie chciał zawładnąć moim pęcherzem tak jak to Ona zrobiła ;) :P
Czekam teraz na samolot do Warszawy..mamy opóznienie ;) zdarza się najlepszym! A ja w duchu błagam o mile towarzystwo a jak i tego nie da się spełnić to chociaż o jakieś takie neutralne..książkę mam a i 45 minut szybko zleci..chociaż w szkole ciągnęło to się zawsze niemiłosiernie ;)
Nie tracę nadziei..pozdrowienia z Rzeszowa :*

środa, 22 czerwca 2016

Drugie rozdanie- All-In:)

Odkąd zalogowałam się na wieeeeelu portalach randkowych ;-) często dostaję maile z ofertami od mężczyzn, którzy rzekomo do mnie pasują..."rzekomo" to słowo klucz bo ostatnio dostałam maile od administratora sympatia.pl :) Dotyczył on Ryszarda z Gliwic w wieku... UWAGA! UWAGA! 63 lata, który pasuje do mnie i tu cytat "jak nikt inny" :P
Czyli mam rozumieć, że wszyscy inni w przedziale wiekowym 31-41 lat i ciut starsi są już pozajmowani??? :) No wiele to zmienia w mojej obecnej sytuacji :P
W takim razie czekam na tych z drugiego rozdania :) Wyczuwam tam szansę dla siebie :) A tymczasem skupię się na pracy i nowym projekcie w moim życiu :) Ale o tym cicho sza:) Buźka :*

Czerwiec pełen wrażeń :)

Ostatnio dużo się dzieje..nie tylko w moim życiu ale i w życiu moich Przyjaciół, Polaków i Europejczyków ;) Zapewne jak wszyscy wiecie mamy Euro 2016 i nie chodzi tu o wiekopomne wejście do strefy euro (do tego daleka droga ;-) ale o piłkę nożną! W sumie po co ja to pisze skoro od jakiegoś już czasu nawet kibice piłki ręcznej lub fani tenisa wygodnie zasiadają przed telewizorami, żeby dopingować Biało-Czerwonych :) W wielu gazetach i na Facebooku można przeczytać krótkie instruktarze dla Kobiet m.in. dotyczące tego czym jest spalony, rożny itp Naprawdę?? Wy wierzycie , ze Kobiety są aż tak ciemne..my musimy znać się na wszystkim, w tym także na zasadach gry w piłkę nożna;) Dla mnie zasady są znane ale szczerze Wam powiem ze piłkarze już nie..to nie tylko pojedynek talentów piłkarskich ale rownież pojedynek na zajebistość ;) Pamietam czasy Beckhama, Zinedine Zidane, Buffona,Nuno Gomes, Van Nistelrooy, Thierry Henry... W dawnych czasach tylko piłka sie liczyła i kolejny wygrany mecz..a teraz ciagle oglądam o tym, gdzie nocują, co jedzą, co robią w wolnym czasie, to ze trener Nawałka nie dopuszcza do nich żon i muszą zachować "czystość" przez całe Euro..ze niby to im pozwoli wygrać ;p..dla wielu drużyn długo to nie potrwa ale ja nadal trzymam kciuki za Polaków i obyśmy długo nie musieli śpiewać "Nic sie nie stało, Polacy nic się nie stało";)
Ale i nie o tym będzie tu mowa..chciałam poruszyć temat WAG's..polskich celebrytek, które zyskały miano żon, dziewczyn i narzeczonych naszych piłkarzy..szczerze to juz nudzą mnie tematy ich torebek za 100 tysięcy, zakupów od świtu do nocy, zdjęć w okularach, z dziubkami i bez, po operacjach plastycznych i przed..ja rozumiem ze to jest ich 5 minut bo po Euro nikt nie będzie o nich pamiętał ale trochę dziwi mnie to że nikt nie chce pisać o ich osiągnięciach naukowych, karierach, akcjach charytatywnych, w których wzięły udział-wg mnie to ciekawsze niż to ze cały dzień spędziły na bieganiu po sklepach w butach za 10 tysięcy euro;) I wierzę, że oprócz tych rzeczy o których poczytamy na Pudlu i innych tego typu portalach One naprawdę nie żyją jedynie zakupami...bo ileż można :)
Jeśli chodzi o inne wydarzenia, których byłam świadkiem lub brałam w nich czynny udział to na pewno zaliczyć do nich należy ślub Przyjaciółki i spotkanie z badoo-chłopakiem;)
Pierwsza impreza-fantastyczna! Drugi raz przypadła mi ta funkcja..chociaż tak ukradkiem marzę abym to ja wbiła się w białą suknię i weszła do kościoła u boku najwspanialszego mężczyzny na świecie (a taki na pewno będzie skoro już go wybiorę :P) Niestety póki co byłam sama, bez osoby towarzyszącej..czyli wesele jak każde inne;) Fajna piosenka a ja nie mam z kim potańczyć ;) standard:P Najważniejsze ze Państwo Młodzi zadowoleni, Goście wybawieni, najedzeni ..a na mnie przyjdzie jeszcze czas:) Kto trzy razy świadkuje ten sam nie ślubuje tak wiec aby nie kusić losu- na tym poprzestanę ;)
No i został jeszcze temat spotkania z badoo-chłopakiem;) :P Dzień wybrany-piątek, plan-spacer nad Wisłą:) wzięłam psa, żeby było mi raźniej..dodam ze pies z tych małych, o których się mówi zaczepno-obronne..najpierw zaczepiają a pózniej trzeba je bronić;) Wisła?!? Też sobie wybrałam miejsce w razie gdyby faktycznie okazał się psychopatą;) ale żeby zbyt blisko wody nie być to prowadziłam go alejkami wsród krzaków i drzew..nie wiem co ja sobie wtedy myślałam no ale najważniejsze ze przeżyłam ;) hihihi żartuje;) nie było tak źle jakbym mogła się spodziewać..pierwsze koty za ploty;) chłopak trochę zestresowany ale ja nadrabiałam za nas dwoje;) spotkanie udane dlatego juz nie bede mieć problemu umówić się z kolejnymi no bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia;) a ja przeżyłam ;) i jestem bardzo głodna;) P.S.ostatnio miałam fazę na karpatkę lub ciastko z poziomkami i kremem;) W związku z tym, że sezon bikini przełożyłam na 2017 rok to mogę od czasu do czasu sobie na to pozwolić :) Udanego dnia :)

niedziela, 12 czerwca 2016

Wyznania zakupoholiczki:)

Stoję w kilometrowej kolejce do przymierzalni i postanowiłam cos napisac..tym razem pod lupę poszły kobiety;) tak..ciężko tu spotkać jakiegokolwiek mężczyznę zwłaszcza ze dziś są wyprzedaże o czym i ja nie wiedziałam ale moja intuicja mi to podpowiedziała a serce pociągnęło i tak tu trafiłam a że drogę znam po ciemku to nie miałam najmniejszego problemu..i to nawet bez nawigacji lub mapy..zdolna ze mnie dziewczyna! Wracając do tematu dziewczyn..kolejki są dwie-jedna kilumetrowa do przymierzalni, druga troche krótsza do kasy..widac wyprzedaże nie dla wszystkich okazały sie strzałem w dziesiątke :P Kobiety przeróżne..od małych i filigranowych, przez takie jak ja, kończąc na tych ciut większych..umalowane i naturalne, niskie i wysokie, nastolatki i dojrzałe..i w sumie dziwie sie ze tu tak mało mężczyzn..wszedzie w gazetach można przeczytać gdzie można znaleźć tego jedynego, wymarzonego i wyjątkowego :p
I mogłabym się założyć ze artykułów gdzie można spotkac tę jedyną jeszcze nikt nie napisał a wiec będę pierwsza:) otóż Drodzy Panowie-nie bójcie sie centrów handlowych i wyprzedaży a moze to właśnie tu schowała sie Wasza druga połówka :P i to nie ta z monopolowego ale ta na całe życie:)
I ja przymierzałam..szału nie było, tym bardziej efektu wow dlatego grzecznie pożegnałam się i wyszłam..widać to nie był właściwy dzień na shopping;) odwiedziłam jeszcze kilka sklepów z tym samym efektem czyli zerowym dla szafy a plusowym dla portfela;)
kupiłam pudełko lodów w La Fragoli i pojechałam do Brata i moich Sióstr ;) :* czasami zakupy nie pomagają w pozbyciu się chandry ale lody juz tak;) jesteśmy cięższe o 2 gramy :p a szczęśliwsze o jakieś trzy tony ;) polecam i pozdrawiam:)

środa, 25 maja 2016

Za kierownicą czuję się jak bogini...Ja prowadzę a pasażerowie się modlą :P

Życie jest pełne niespodzianek..czasem miłych, czasem złych ale jedno jest pewne- na każdym kroku jesteśmy zaskakiwani ;-) czy tego chcemy czy nie ;-)
Mnie dziś zaskoczył patrol policji ;-) i nawet niezbyt się ukrył.
Jak zawsze byłam w niedoczasie i pędziłam do pracy..ograniczenie do 40..zawsze mnie to dziwi jak obok tego znaku przejeżdżam ale mknę dalej nie zważając na nic ;-) a tu na wprost mnie wyrasta Pan w odblaskowej kamizelce i macha mi lizakiem (chupa chups to nie był :P)…miałam jeszcze nadzieje ze to może nie do mnie ale traf chciał ze byłam jedyną zmotoryzowaną w tamtej sekundzie ;-)
No to podjeżdżam skoro już mnie zaprosił..a czas pędzi nieubłaganie i coraz większe spóźnienie ;-) Uśmiech nr 6 i zaczynamy ;-)
Pan Policjant kulturalny-od razu się przedstawił (chociaż szczerze to nie zapamiętałam :P mamy się spotkać jeszcze raz tak więc będę mieć szanse usłyszeć raz jeszcze;-) Podtyka mi pod buzie coś co wyglądał …hmmm..dość ciekawie…no ale kazał dmuchać z odległości kilku centymetrów a że ja jestem grzeczna to się posłuchałam…zdziwienie po raz drugi no może trzeci (pierwsze było „to już ta godzina???”, drugie: „o kurcze policja mnie zatrzymała” no i trzecie..dmuchanie z rana…może i miła sprawa ale w innych okolicznościach ;-) no to dmuchnęłam skoro tak bardzo mnie namawiał- wielkie zaskoczenie i dla mnie i dla Niego, że nic nie wykazało :P 1:0 dla mnie :P
Poprosił o dokumenty..sprawdzam w portfelu-ufff zabrałam :P podszedł do kolegi, chwilę pogadali i obydwaj wracają z uśmiechem na twarzy ;-) a że i ja się dużo śmieje to pośmieliśmy się razem zanim usłyszałam ze mam nieaktualne badanie techniczne :P matko jak te 2 lata szybko minęły ;-)
Miałam kilka opcji do wyboru: pouczenie, mandat, zabranie dowodu rejestracyjnego lub laweta i parking policyjny :P hahahah to było oczywiste ze wybrałam opcje nr 1 ;-) a co będę Chłopakom problem robić ;-) Chcieli mnie też do autobusu przesadzić ale kategorycznie odmówiłam powołując się na zmęczone nogi :P nie wspominałam już o tym ze ból spowodowany jest wczorajszą grą w squasha bo co mam ich denerwować- badania nie zrobione a na aktywność sportową miałam czas :P
Umówiliśmy się na kolejne spotkanie ;-) chcą chyba sprawdzić moje nowe stemple w dowodzie (pamiętam jak byłam młodsza i cieszyłam się z każdej nowej pieczątki w paszporcie..może i oni mają takie hobby :P) Powiedziałam, że zacznę jeździć inną trasą hahaha ale nie dali się zaskoczyć-stwierdzili, że adres znają :P jakie będzie moje zdziwienie jak któregoś dnia będą czekać na mnie pod domem :P zatem dziś jadę po nową pieczątkę ;-)
Jak to dobrze że wczoraj umyłam i odkurzyłam moją pszczółkę :P wspomniałam o tym i Pan Władza to docenił :P Ach ta moja intuicja…spodziewałam się chyba tego spotkania ;-) jeden Policjant na Badoo, dwóch w realu- czuję się bezpieczna :P
Nawiązując trochę do relacji damsko-męskich: Jeśli mężczyzna otwiera kobiecie drzwi do samochodu to albo samochód jest nowy..albo Kobieta :P
Bezpiecznej jazdy i uśmiechajcie się dużo-to zazwyczaj pomaga :P

poniedziałek, 16 maja 2016

Ja i moja osobowość:)

Skoro już jakiś czas temu opisałam swoją wizualną stronę…w miare obiektywnie.. to teraz nie pozostaje mi nic innego jak opisanie mojego charakteru ;)
ostrzegam ze będzie to opis zdecydowanie subiektywny :P
co by nie odstarszyć potencjalnych Kandydatów czytających tego bloga :P
Kiedyś przeczytałam gdzieś na fejsbuku :”Mam kilka wad…ale zalet nie potrafę zliczyć”:P
Blisko blisko…później przeczytałam o zagrożonym gatunku Kobiet (na tym samym portalu:P)- „naturalna, nie świecąca lateksem i pudrem, błyszcząca intelektem, a nie d*pą „ i z tym stwierdzeniem tez bym się zgodziła ;)
Ale prawda jest taka, że moją jedyną wadą jest wada wzroku..niewielka ale zawsze to wada ;) a jeśli chodzi o zalety…hmmm..cała masa zalet o których moge opowiadać na różne sposoby…alfabetycznie,w formie rymowanek lub od najważniejszej do najfajniejszej, śpiewająco, 12-zgłoskowce…pomysłow jest mnóstwo;)
Jeśli chodzi o charakter to chyba najlepszą wizytówką jest ilość osób wokół mnie…wielu się pojawia i znika ale Ci najbardziej wartościowi są..na dobre i na złe!
Jaka jestem? Cieżko tak samemu o sobie pisać….no ale ja napisze bo jestem SUPER ;) Tak mówi Mama a co Mama powie to jest święte..tak więc pamietajcie o tym jakby ktoś z Was miał inne zdanie na ten temat :P
Towarzyska, otwarta na nowych ludzi, pozytywna na maxa i optymistycznie patrząca na zycie a do tego o wielkim sercu( i to nie z punktu widzenia kardiologa;)

M-mądra, miła marzycielka,
A-ambitna,
Ł-łagodna,
G-godna zaufania, grzeczna(ale tylko czasami;):P
O- obiektywna, otwarta na nowych ludzi i miejsca,
R-radosna i rozrywkowa;)
Z-zaradna, zabawna i zakręcona
A-atrakcyjna wewnętrznie
T- towarzyska i tolerancyjna
A- aaaa i bardzo fajna, serdeczna, uczynna, pomocna, dobra..taka szlachetna paczka wielu cech:)
Ostatnio przeczytałam coś co swietnie mnie opisuje :)
Twój uśmiech to Twoje logo, Twoja osobowość to Twoja wizytówka a to jak się inni ludzie czują po spotkaniu z Tobą to Twoja marka :) a w tym przypadku "Moja" a ja dążę do tego aby być jak Bentley lub Ferrari-niezawodna, szybka, ekskluzywna a do tego o świetnej linii i zawieszeniu co w przyszłości będzie niezwykłym atutem :P no i niestety trochę droga w utrzymaniu ale dla chcącego nic trudnego bo to co oferuje w zamian nie da się kupić za żadne pieniądze świata :P
Hahaha trochę mnie poniosło ale kogo nie ponosi mówiąc o takich samochodach..nie wspominając już o przejażdżce nimi :P
Do następnego razu..idę zajrzeć do Chłopaków..może ktoś fajny właśnie się zalogował :)
Bez odbioru:)

czwartek, 12 maja 2016

Po dłuższej przerwie wracam w stylu BDSM ;):P

Wielu z Was pyta kiedy kolejny wpis ;) miło mi :) zatem voilà;)
Dużo się ostatnio u mnie działo-uroczystości rodzinne, przygotowania do panieńskiego, ślubu itp ale oczywiście na portalach tez byłam aktywna bo czym byłby ten blog bez ciekawostek prosto z sieci ;)
I pierwsza z nich :) pamiętacie jak wspominałam Wam ze często miałam styczność z ekshibicjonistami?! Oczywiście na moje szczęście nie taka skóra w skore no ale np na wysokości oczu :P
Tym razem przystojny Mężczyzna..na pierwszy rzut oka- normalny ale jakże ja się myliłam :P pewnie Was to nie dziwi ze to właśnie ja na Niego trafiłam;) ale dla mnie jest to juz trochę przerażajace ;) (bliska mi osoba powiedziała ze im więcej o nich myśle tym bardziej ich przyciągam i stwierdziłam ze chyba powinnam odłożyć książki o tematyce erotycznej:P no ale wracając do Pana..rozmowa zaczęła się obiecująco..lekka, miła i przyjemna-uśpił moją czujność ale tylko na moment;) juz na samym wstępie podkreśliłam ze nie jestem zainteresowana przygodnym sexem, byciem kochanką itp..
I zaczęliśmy rozmowę..tzn w sumie ja opowiadałam ale skoro lubię mowić to nie było to podejrzane ze dał rozwinąć skrzydła w tej dziedzinie..jednak sam temat mojego monologu stał się troszkę podejrzany, ponieważ On nie chciał dowiedzieć się niczego o mnie a jedynie o moich przejściach z ekshibicjonistami i odczuciach które temu towarzyszyły..czerwona lampka się zapaliła ale brnęłam w to dalej dzięki ciekawości która niestety rzadko kiedy mnie opuszcza :/
On był bardzo dociekliwy a ja opowiadałam dalej..On zadawał pytania a ja chętnie odpowiadałam..ale za każdym razem jak chciałam zmienić temat On wracał do niego i zadawał kolejne pytania mówiąc ze nie lubi rozmawiać o poważnych rzeczach..a od kiedy temat pracy lub zainteresowań musi być poważny..zwłaszcza u takiej osoby jak ja, która z każdego tematu może zrobić coś zabawnego..w zależności od rozmówcy i sytuacji ( jestem taktowną osobą tak wiec potrafię dostosować zachowanie do sytuacji;)
No ale znowu odpłynęłam od brzegu..zaczęło być to podejrzane a ze mam dobra intuicje to i tym razem się nie pomyliłam..zapytałam wkońcu co z Nim jest nie tak skoro rozmawiamy tylko o moich spotkaniach z ekshibicjonistami;) okazało się ze On jest fanem BDSM..fanki 50 Twarzy Greya na pewno wiedzą o co chodzi a reszcie o mocnych nerwach proponuję zapoznać się z tym skrótem w Internecie;) sprawdziłam-Wikipedia proponuje całkiem dobry opis tak sądzę;) ale żeby tego było mało okazało się ze jest tez ekshibicjonistą..wooow cóż za szok:P mogłam się tego domyśleć po 5 min rozmowy :) ale i to nie był koniec ciekawostek..On chodził na imprezy w stylu BDSM i robił zdjęcia o tej tematyce a ja zamiast zakończyć rozmowę tym razem to ja zaczęłam zadawać pytania :P ciekawa byłam co siedzi w głowie człowieka który chodzi na basen i pokazuje się nago innym ludziom albo podwiązuje pod sufitem swoją partnerkę i okłada ją pejczem Hahaha śmieszą mnie takie wizje;) oczywiście chciał od razu się ze mną spotkać bo wyglądam niewinnie Hahaha ale by się zdziwił gdyby mnie poznał :P wszyscy którzy mnie znają wiedza ze z niewinnością mam niewiele wspólnego :P chciał tez wyjechać ze mną na weekend Hahaha juz siebie widzę jak wsiadam do samochodu ekshibicjonisty o preferencjach niewolniczych :P i jadę z nim w siną dał podśpiewując "Jestem szalona" a wracając (o ile do tego by doszło) " Znowu w życiu mi nie wyszło" hihihi
Oczywiście zaproponowałam Jemu aby kontynuował poszukiwania chętnych bo ze mną mu się nie uda! Nie ma najmniejszej szansy;) dopytałam jeszcze o to czy ktoś wie o jego "zboczeniach" na co On odpowiedział, ze Jego Mama i Ciocia są z niego dumne i tez się tym interesują..szok! Później z pewnych rzeczy zaczął się wycofywać ale nie wiem czy uznał ze jest jeszcze szansa na jakiś flirt ze mną czy może wkręcał mnie w te rodzinne BDSM-owe jazdy ale dla mnie to temat zamknięty ;) Kolejne pudło;) ostatnio ktoś się zapytał ilu normalnych facetów poznałam..odpowiem na to tak-ok 70% to mężczyźni zbyt hardcorowi dla mnie-fani BDSM, niewolnictwa, zdrady, trójkątów i innych dziwnych zabaw..29%-rolnik szuka żony i polsatowskie chłopaki do wzięcia i jest jeszcze ten 1% na który się nie natknęłam ;)))) :P żartuje..kilku normalnych poznałam ( jeden nawet upomniał się o swoje miejsce w mojej Blogowej Alei Gwiazd:P a niech ma Chłopak coś od życia ;) tak więc jak będziesz to czytał to pamiętaj-Marzenia się spełniają :P
Narazie to tyle..wracam do mojego wirtualnego świata aby nie brakowało mi tematów na wpisy na Bloga;) a może kiedyś los mi wynagrodzi wszystkie te rozmowy i znajomosci i ześle dla mnie kogoś naprawdę wyjątkowego ale przede wszystkim normalnego..pod każdym względem :)
Do zobaczenia next time:*

wtorek, 26 kwietnia 2016

To teraz trochę o mnie;) tak dla równowagi;)

Skoro ciągle piszę o Poszukiwaczach, potencjalnych kandydatach na "coś więcej", mężczyznach i facetach z portali a także chłopakach do wzięcia i rolnikach szukających żony to chyba czas najwyższy napisać coś o sobie;) to ze jestem wyjątkowa na swój sposób to juz wszyscy wiecie;) zacznijmy od wyglądu bo niestety w miejscach typu tinder czy badoo jest to pierwsza rzecz po której jesteśmy wszyscy oceniani! Tak samo jak ja oceniam tak samo i jestem oceniana;) no coz zgodziłam się na to wciskając "akceptuje" :) wszyscy którzy się tu logują muszą być na to przygotowani!
To jeśli o wygląd chodzi..wzrost-bardzo ważna informacja, ponieważ przy większości profili pojawiają się magiczne cyfry oznaczające wzrost Potencjalnych;) ja mam 1,68 cm..czy to dużo czy mało..któż to wie;) dla mnie w sam raz..schowam się pod ramieniem tych większych ale zakładając szpilki na pewno nie przerosnę tych mniejszych;) szpilki okazyjnie tak wiec tragedii i tak by nie było ;) dla tych mniejszych rzecz jasna;)
jeśli chodzi o budowę ciała bo często proszą o wypełnienie tego skomplikowanego pola;) pewnie dla chudych anorektyczek odpowiedz jest tylko jedna-szczupła;) ale nie ja..szczupła..hmmmm..w porównaniu do grubszych to faktycznie jestem szczupła ;) ale patrząc na Aniołki Victoria's Secret to ja powinnam być tą grubszą :P ale nie jestem Hahaha bo jest jeszcze opcja: wysportowana, pare kilogramów za dużo i normalna;) i na co tu się zdecydować ;) Wysportowana to ja jestem ale sylwetka moja nie współgra z głową i nadal brakuje mi mięśni brzucha..tzn nie..ja je mam ale trochę się ukryły;) można je jedynie wyczuć no ale patrząc na zdjecie nikt sobie nie pomyśli:"woooow ta dziewczyna życie spędza na siłowni";) no nie..nie spędzam..i nawet nie mam takiego zamiaru bo jeśli miałabym zrezygnować z włoskiej kuchni, Prosecco i lodów-latem, czekolady-zimą to kim ja bym była..chudą nieszczęśliwą Dziewczyną! A kto powiedział, ze siedząc tam godzinami bede wyglądać tak jak Trenerka wszystkich Polek?? No i nie zapominajmy ze jeszcze przede mną jest ciąża jak wszystko pójdzie według planu..tak wiec lepiej rozkochać go w mojej osobowości, temperamencie, szaleństwie, poczuciu humoru, wariactwach, serdeczności i dobroci a nie w figurze:P Bo charakter mi się nie zmieni jak dobrze pójdzie;)ale przez życie moja figura będzie miała wzloty i upadki a to wszystko zakończy się siwymi włosami, zmarszczkami,zwisającą skórą, mało jędrnym ciałem i innymi mankamentami, które teraz jedynie obserwuje na plaży raz do roku u starszych koleżanek ;) no ale podobno kobieta jak wino;) oby nie skończyć jak tani jabol :P
Jest jeszcze opcja "dodatkowe kilogramy" i "normalna"..jeśli chodzi o tą pierwszą to zawsze beda jakieś dodatkowe kilogramy;) tak to juz z nami jest..to tak jak z apetytem który rośnie w miarę jedzenia..zawsze może być lepiej ale po co;) czy będąc szczuplejszą faktycznie zyskam zainteresowanie w oczach innych mężczyzn? Czy właśnie na tym mi zależy? Czy zależy mi na rozkochaniu w sobie faceta dla którego tak istotny jest mój wygląd?? Przecież ja mam tyle do zaoferowania oprócz płaskiego brzucha, chudych nóg i idealnej pupy;) (nad którymi nadal pracuje;)
No i opcja "normalna"! Najbardziej neutralna z dostępnych opcji ale jak bardzo odbiega od mojego opisu;) bo czym jest ta normalność? Co to znaczy dla Was normalna budowa ciała? Dla niektórych normalne są anorektyczki, dla innych-puszyste a dla mnie normalna jestem ja..oczywiście odnosi się to jedynie do mojej figury;) bo z charakteru normalna to nie jestem ale o tym później ;)
Zostały jeszcze włosy-blond, do ramion ;) chyba w tej wersji wyglądam najkorzystniej;) miałam kiedyś epizod z czekoladą na głowie ale zdecydowanie wole ja jeść niż mieć w jej kolorze włosy;) no i Mama mnie nie rozpoznawała w tłumie ;) Miałam tez ciemne pasemka i wyglądałam jak dziecko szatana ;) zostaję przy blondzie bo w tym zdecydowanie wyglądam najkorzystniej :P
Kolor oczu-zielony z oprawką niebieską..ogólnie dziwne ale je lubię! :)
Kolor skóry-biała;) a po wakacjach czekoladka :P (ciagle mi te słodycze w głowie i jak tu uwydatnić te mięśnie na brzuchu ;)
Karnację zdecydowanie odziedziczyłam po Tacie, który wyglada jak Arab;) ale nim nie jest;)kilka osób kiedyś uwierzyło w to Hahaha tak tak a burkę zostawiam w domu :P
Jeśli chodzi o wygląd to chyba tyle..dwie ręce, dwie nogi, 10 palców u rąk i 10 u nóg..plus paznokcie-zazwyczaj zadbane i pomalowane, włosy zawsze umyte, twarz podrasowana rożnymi specyfikami żeby błyszczeć tam gdzie trzeba, matowić w strefie T, wydłużać i powiększać :P ;) hahah no i tak:) to cała ja..należy jednak pamiętać ze nasz wygląd bywa ulotny..za to charakter jest z nami całe życie ;) przejdźmy zatem do tego ;) ale to już w kolejnym poście;) C U :*

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Inspiracja Chłopakami do wzięcia :P

"Chłopaki do wzięcia"..wypowiedź jednego z głównych bohaterów programu: "rozebrała sie przed kamerą najpierw ona pozniej ja..to jest wartościowa dziewczyna..przyjechała do mnie-konserwy kupiła, słodycze..dotykaliśmy sie realnie" HAHAHA faktycznie wartościowa;) moi Rodzice w takim razie zupełnie inne wartości mi wpajali całe zycie a kamery używam żeby nagrać śmieszne wspomnienia a nie łączyć się z chłopakami i pokazywać im to na co muszą zasłużyć żeby zobaczyć..masakra! Skoro takie kobiety zdarzają sie to nie dziwie sie ze dla wielu nowo poznanych kolegów portalowych jestem inna niż reszta spotykanych tam dziewczyn ;)
"Szafa gra, komoda tańczy" jak to jedna powiedziała ;)
a wracając do Badoo..
Patrzę raz jeszcze na tych wszystkich kandydatów z tego portalu i odnoszę wrażenie, że z nimi jest tak jak z kiepskim polskim filmem w kinie..w zwiastunach zawsze pokazują najlepsze momenty i sceny a cały film jest do bani..oczywiście mowie tu o tych pseudo polskich komediach ;) z badoo jest podobnie..na początku kusiło naprawdę fajnymi mężczyznami ale im głębiej wchodzę w ten portal tym większe moje zdziwienie ze najlepsi juz dawno za mną;) główny nurt jaki wyznają Ci którzy zostali bez lajka ode mnie to łyse łby ( i nie mowie tu o tych łysych naturalnie tylko tych karkach pogolonych jak na ustawkę kiboli lub obchody dnia niepodległości (nad czym osobiście bardzo ubolewam i wstydzę się za nich wszystkich ;)
Wracając do tematu tych pozostałych..hmmm co tu więcej pisać-dzięki wszystkim tym portalom zdecydowanie wiem jaki jest mój typ mężczyzny który robi na mnie wrażenie..musi mieć inteligentny wyraz twarzy..to tak na początek-inteligencję sprawdzę podczas pierwszej wspólnej kawy, na która póki co żaden się nie załapał bo nie wzbudził we mnie tego minimum zaufania..no cóż nie mam szczęścia ani w kartach ani w miłości portalowej ;) zawsze przegrywam ale tu patrząc na niektórych to jestem wielką wygraną! ;) dobra passo trwaj dalej :P
Trafiają się różni..niektórych zdecydowanie podziwiam za odwagę (wiem wiem nie ocenia się książki po okładce ale wierzcie mi, ze niektórzy z nich pewnie nigdy tej książki w ręku nie mieli i nie będą mieć bo wiedzą jedynie gdzie najtańsze piwo w sześciopakach sprzedają ale o promocjach np w Empiku nigdy nie słyszeli nie wspominając o samym Empiku hihihi).
Są tez tacy którzy mam wrażenie ze nawet dresy prasują w kant, do tego obowiązkowo jakiś ładny kajdan (najlepiej taki jak od krowy) ;) są tez tacy którzy uwielbiają pozować z każdym rodzajem alkoholu w ręku..żałuje ale rzadko ten alkohol jest przelany w szklankę lub kieliszek..często tez wyglądają na tych zdjęciach tak jakby pozowali z szóstym z kolei piwkiem..hmmm nie mój klimat..owszem piwo z sokiem nad polskim morzem czemu nie ale żeby tak codziennie ( chociaż jestem większą fanką Prosecco lub whiskey:P) dobrze ze do dowodu osobistego są jakieś odgórne wytyczne jak ma wyglądać zdjęcie bo podejrzewam ze co po niektórzy to i takie zdjęcie by tam wstawili ;) Są tez tacy którzy biorą mnie na litość-prosząc, pisząc po kilka razy, oglądając mój profil ponownie i ponownie tak jakby przypominali mi o swoim istnieniu...no cóż nie wiem juz czy im nic nie odpisywać czy pisać ze nie jestem zainteresowana..kilka raz podziękowałam w sposób bardzo kulturalny to nasłuchałam się o sobie zbyt dużo..o wiele za dużo ;) chyba jednak wolę ich ignorować bo szczerze to wielu wyglada jak "idź stad i nie wracaj" albo kryminalistów którzy skończyli odsiadkę dwa dni temu-po prostu nie warto z takimi zadzierać póki życie mi mile..a po terapii jest coraz milsze;)
Tak więc Bohaterowie programu "Chłopaki do wzięcia" i "Rolnik szuka zony" łączcie się-pozdrawiam serdecznie ale kulturalnie wszystkim Wam podziękuje..zawsze to w grupie lepiej przyjąć odmowę ;)
A co odmowy..nauczyłam się tu rozpoznawania tego czego poszukują tutejsi Poszukiwacze;) a mianowicie seksu na jedną noc, niezobowiązującej relacji, drugiej dziewczyny do łóżka, zmienniczki z żoną:) albo ja takich przyciągam albo tacy bez problemu odnajdują mnie:P Jednak teraz stawiam sprawy jasno i na wstępnie mowie o tym czego ja tu NIE szukam..wielu jest na tyle kulturalnych ze potrafimy zamienić kilka miłych zdań, chwile pożartować po czym życzyć sobie powodzenia w szukaniu tego po co się tu zalogowaliśmy i ruszyć dalej nie patrząc za siebie ;) Fajnie, że są jeszcze tacy Faceci, którzy według mnie mają trochę nierówno pod kopułą lecz mimo tego zostawiają miły ślad w mojej pamięci ;)
Pozdrawiam wszystkich miłych Panów;)
Ściskam i do kolejnego razu;)

czwartek, 21 kwietnia 2016

Blink Blink w ten czwartkowy poranek :)

Postanowiłam wprowadzić jakieś nowe (mam nadzieje ze skuteczne) zasady w sprawie poszukiwania Tego Jedynego ;-)
Od czasu mojego ostatniego wpisu trochę „zonk’ów” zaliczyłam…ale czym byłoby moje życie bez pomyłek, rozczarować i wielkich niewiadomych…to cała ja..może nie jeśli chodzi o rozczarowania ;-) nikogo sobą nie mogę rozczarować bo widać wszystkie moje cechy na pierwszy rzut oka…ale pomyłki i wielkie niewiadome to tak ;-) zatem wracając do tematu moich nowych zasad ;-) postanowiłam zmniejszyć rozdawanie lajków Panom obcojęzycznym i mieszkającym tysiące kilometrów ode mnie ;-) ciągłe rozmawianie po angielsku nie sprawia mi już frajdy bo nic w to moje szalone życie nie wnosi (ok fajnie sobie podszkolić język ale nawet tego w pracy nie wykorzystam ;) bo przecież nie będę rozmawiać z Zarządem o tym czego szukam na portalach randkowych i jakich mężczyzn lubię :P dlatego ograniczam (P.S. piszę to dając jednocześnie lajka Włochowi ;-) ehhh te moje zasady ;-)
No i muszę ograniczyć moje wybory jedynie do Panów z okolicy..nie mówię, że z osiedla obok ale max do tych 50 km różnicy..
Poznałam Jednego, który mieszka 300 km ode mnie- super się rozmawiało, żartowało i było ok do momentu jak się przyznał, ze Jego profil nie jest autentyczny…zdjęcia, imię i w sumie nie wiem co jeszcze było udawane..zastanawiam się jedynie ilu już tu takich poznałam..Ten był na tyle szczery, że postanowił się przyznać ale inni…strach nawet myśleć ;-)
Dodam jeszcze do mojej wcześniejszej listy freak’ów portalowych Panów w garniturach „non iron” którzy święcą się jak lampki na choince…albo Wilanów podczas iluminacji światła..hahah…tak to określenie zdecydowanie trafniejsze :P Oprócz świecącego garniaka obowiązkowo świecący krawat :P A drugim typem przeze mnie eliminowanym są Panowie w takiej ilości biżuterii, którą widuję jedynie u jubilera jak już mnie Mama tam zaciągnie ;-) nie jestem fanką takich świecidełek..może to się kiedyś zmieni tak jak z zamiłowaniem na różne jadalne rzeczy ;-) ale póki co moją ekstrawagancją są zegarki ;-) hahahah
Tak więc Panów „Blink Blink” odrzucam na samym początku…to taka zasada jak ta z obcokrajowcami ;-) ale tej na bank będę się trzymać..hahahah żeby nie oślepnąć od tego błysku :P
Wracając jeszcze na moment do moich potencjalnych kandydatów na coś więcej…póki co na mniej niż więcej ale nie traćmy nadziei :P Jeden z nich napisał mi, że kobieta to nie wino..im starsza tym…(nie wiem co autor miał na myśli :P) przecież każda Kobieta jest piękna bez względu na wiek ;-) i porę dnia :P hahahahha No i szanowny kolega dodał jeszcze, że prawdopodobnie znam się trochę na autach i wiem jak znaczki wyglądają (cytuję cały czas tego Pana) i jakie marki są więc mogę zobaczyć, że im starsze auto tym jego wartość spada;-) Może wartość rynkowa spada ale nie ta sentymentalna ;-) wolę być starym autem w rękach pasjonata motoryzacji niż nówką sztuką z salonu w rękach pozera, który chcę się jedynie mną przejechać i pochwalić znajomym :P
Dodał jeszcze, że jestem bliska 40-stki to nie powinnam wybrzydzać :P hahhahaha I co? Tak się podrywa Drodzy Panowie :P a ja się tylko zastanawiam czy lepsze jest nie odpisywanie na wiadomości od osób którymi nie jestem zainteresowana czy pisać „Dziękuję, pozdrawiam”?? Temu nic nie odpisałam to zaczął mi wypisywać takie rzeczy…biorąc pod uwagę to, że mam 31 lat a do 40stki zostało mi 9 lat (dodam, że ten Osobnik nie wyglądał na więcej niż 8 klas) to małe jest prawdopodobieństwo, że do tego czasu nie ułożę sobie życia…wręcz znikome! ;-)
A to, że zostanę jak palec (wg Niego) hmmmm tylu ludzi jest wokół mnie- Rodzina, Przyjaciele, Znajomi, że gdybym choć na chwilę się do nich nie odzywała to by się rozdzwoniły telefony w poszukiwaniu mnie, Policja, Itaka. LaStrada itp..tak więc zdecydowanie nie martwię się, że kiedykolwiek zostanę sama ;-) chyba, że podzielę losy Robinsona i jakimś dziwnym trafem znajdę się na bezludnej wyspie…co może dla wielu było by błogosławieństwem na jakiś czas- zero gadania, perlistego śmiechu i mojej szalonej osoby…no ale z drugiej strony…naprawdę??? Szybko byście zatęsknili :P (Mam taką nadzieję :P)
Na zakończenie opowieści o tym dziwnym człowieku- postanowiłam go zablokować bo każda jego kolejna wiadomość była gorsza od poprzedniej..zdecydowanie to był typ faceta, których omijam szerokim łukiem- jak jest dobrze to do rany przyłóż, a jak coś się źle zrobi to wychodzi jego prawdziwe oblicze- chamski, niemiły, przykry …podobny do Pana od Trophy Wife ale już po ślubie hahahahhaha warto jeszcze dodać, że ów Kawaler miał ksywę świadczącą o jego posturze..dodam, że nie małej..i na koniec zapytał mnie co robię na tym portalu stojąc na wystawie!! Hahahah A ja na zakończenie mu odpisałam, że nie stoję na żadnej wystawie a nawet jakbym na niej stała to zdecydowanie nie byłby to sklep dla niego :P Dresów kreszowych w nim nie ma :P hahahahah
Całusy i miłego dnia :*

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

O nich się mówi :P

W związku z tym, że już od kilku ładnych tygodni mam konta na wieeelu portalach i ciągle ktoś podrzuca mi nowe pomysły to postanowiłam opisać moje obserwacje na temat Panów logujących się tu ;-)
Jako już średnio zaawansowana flirciara ;-) zaobserwowałam kilka typów ;-)
Z bólem serca muszę przyznać, że często podryw wychodzi im tak samo słabo jak w realnym życiu nad czym bardzo ubolewam ;-) o ile moje życie byłoby łatwiejsze gdyby niektórzy odważyli się do mnie zagadać albo chociaż uśmiechnąć..ja naprawdę ani nie gryzę (chyba, że Brata jak byłam mała ;-) ale to był jedyny sposób walki z silniejszym przeciwnikiem :P) ani nie jestem niemiła gdy już ktoś się odważy..tak wiec nie wiem dlaczego to takie trudne…zwłaszcza, że na tego typu portalach idzie im to fantastycznie…dochodzi nawet do propozycji zdecydowanie zbyt intymnych jak na 5 minutową znajomość i wymianę 3 zdań no ale cóż…łatwiej jest zza monitora niż twarzą w twarz z drugiej strony po części jestem w stanie ich zrozumieć…mi też terapeuta kazał przeprowadzić tzw. „eksperyment” i podejść do przystojnego (moim zdaniem ;-)) Mężczyzny i rozpocząć z nim rozmowę :P ok…wychodząc z Przyjaciółką na drinka miałam jasno postawione cele na najbliższe kilka godzin ale im bliżej tego byłam tym bardziej tchórzyłam…w sumie nawet nie wiem dlaczego ;-) bo nawet gdyby olał mnie, odwrócił się na mój widok lub wstał od stolika i odszedł to przecież nic takiego by się nie stało to tylko świadczyłoby o nim źle i o moim szczęściu ze nie spodobałam się takiemu prostakowi…no ale co tu dużo mówić…dodam jeszcze, że terapeuta kazał mi to zrobić na trzeźwo :P (bo pod wpływem alkoholu jestem zdecydowanie zbyt otwarta ;-) i wtedy to nie tylko bym zagadał, ale i wyciągnela na parkiet (gdyby taki znajdowała się w okolicy) i poznałabym wszystkich znajomych tego Osobnika i jeszcze wiele innych nie mniej przyjaznych rzeczy :P ale nie o tym była mowa…miałam podejść na trzeźwo i z kimś rozpocząć rozmowę ;-) ale na moje szczęście albo i nieszczęście nikt nie wyglądał na wystarczająco atrakcyjnego a zresztą nie mogłam opuścić Przyjaciółki bo byłoby to nie kulturalne a już dać jej samej pić Prosseco to w ogóle byłby skandal…dlatego po krótkim rekonesansie postanowiłam skupić się na wspólnym wieczorze i delektowaniu się trunkami niż na poszukiwaniu na siłę kandydatka do doświadczenia ;-) terapia dawno za mną a ja nadal nie przeprowadziłam jego :P od tamtej pory nigdy nie wychodziłam na miasto trzeźwa :P żartuję ;-)
Wracając do moich typów randkowiczów;-) Możemy rozróżnić:

1. Panów na samochodach, z samochodami, w samochodach…ogólnie wszystkie kombinacje możliwe ale liczy się błysk wozu, marka i dres :P najlepiej kreszowy hahaha żartuję oczywiście ale sam fakt pozowania na samochodzie wzbudza już moją niechęć…i mówi się, że Kobiety są „blacharami”…to jak można nazwać osobników którzy szukają takich Kobiet…bo skoro pokazują się na tle swojej nie zawsze wypasionej fury to chyba zależy im żeby nią komuś zaimponować…na pewno nie mnie ;-) wartość człowieka poznajemy po tym jak się NIE obnosi ze swoim bogactwem a nie po tym jakim samochodem jeździ i jakie samochody wrzuca na profilowe…litości- to już w dzisiejszych czasach nie liczą się cechy osobowości, zainteresowania, wykształcenie?? Tylko znaczek Audi lub BMW z lat dziewięćdziesiątych??? No chyba nie w moim świecie…dlatego tacy Panowie już na wstępie odpadają ;-)

2. Viva słońce! viva okulary słoneczne! ;-)
O tych mężczyznach już Wam wspominałam ale nie może ich zabraknąć na tej liście ;-) Najlepiej takie szkła na pół twarzy żeby nikt ich nie rozpoznał ;-) hahah a nie to ja tak robiłam na początku ;-) teraz już pokazuję całą siebie żeby później nie było ewentualnych zgrzytów, że ktoś spodziewał się blond piękności na szczudłach lub ktoś kogoś oszukał na wadze a 60 kg ważył jakieś 25 kg temu :P ja wyznaję zasadę: szczerość za szczerość ..po co oszukiwać…a jak naprawdę coś zaiskrzy..nadal na to liczę ;-)
Wracając do okularników- dobrze dobrane, męskie okulary plus dwudniowy zarost zawsze ode mnie dostanie lajka…gorzej jeśli zechce mi się wejść na resztę zdjęć hahaha bo dodam, że wielu z nich jedynie w słonecznych prezentuje się fajnie…czar pryska jak je zdejmą :P no cóż…jest ryzyko, jest zabawa ;-) ja też różnię się od siebie jak zmyję makijaż:P

3. On i krajobraz ;-) często tak olbrzymi a On tak malutki, że albo ma coś do ukrycia albo jest tak wielkim fanem natury, że pewnie ograniczyłby mi wizyty w hotelach kilkugwiazdkowych, jedzenie mięsa, jazdę samochodem na rzecz roweru, namiotu na wakacje, sałaty i wody i wszystkiego co jest eko…ok może to i jest modne i wielu ludzi podąża taką drogą ale nie ja ;-) pod namiot mogę pojechać bo fajna jest to przygoda ale jak ma padać przez dwa tygodnie mojego urlopu a ja mam siedzieć w tym ciasnym pomieszczeniu to jednak wolę poszukać wśród Panów co cenią sobie komfort i odpoczynek w warunkach bardziej ludzkich a namiot zostawić na krótkie wyprawy nad jezioro z Przyjaciółmi;-)

4. Siłacze, wytatuowane osiłki, dresiarze i inni wzbudzający we mnie skrajne emocje..szczerze to niektórych się boję i zastanawiam czy warto ich odrzucać bo jak im się nie spodoba moja decyzja to będę mieć przerąbane :P nawet Brat mi nie pomoże ;-) nawet bym go nie narażała patrząc na twarze niektórych z nich ;-) dlatego od razu odrzucam żeby nie wpaść w złe towarzystwo ;-) Panowie z siłowni, na tle hantli i innych maszyn wzbudzających we mnie lęk ;-)OUT po co robić sobie zdjęcia trzymając kilkadziesiąt kilogramów w łapie?? No pytam się po co?? Mam wrażenie, że tacy szukają jedynie Dziewczyn, z którą mogliby się pokazać a nie koniecznie porozmawiać bo i niby o czym?? Dla nich jedynie liczą się napisy na sztangach a nie te w książkach to zdecydowanie za mało jak dla mnie- fanatyczki romansów i innych książek o miłości ;-) Nawet co tygodniowa lektura Tele tygodnia nie przejdzie w moim świecie ;-)

5. Panowie „I co ja robię tu???”…zawstydzeni swoim istnieniem..mam wrażenie ze nie chodzi tu tylko o obecność na portalach randkowych ale ogólnie o życie…Faceci którzy zawsze trzymają się z boku, chowają za kimś jak pęknie balon albo zachowują się tak jak jakby byli krzywdzeni przez cale życie przez tych Panów spod „czwórki”;-) Trochę mi jest ich żal ale marzeniem większości Kobiet jest Mężczyzna pewny siebie, potrafiący nas obronić w każdej sytuacji..odważny ;-) Życzę im oczywiście jak najlepiej bo wiem, że stworzą udane związki z podobnie zalęknionymi Dziewczynami…ze mną po prostu nie daliby rady ani by za mną nie nadążyli tak więc pozdrawiam, życzę szczęścia i przechodzę do punku szóstego ;-)

6. Fani sweet foci w lustrze albo „z rąsi”…błagam zdecydowanie chyba szybciej znalazłabym wspólny język z tymi powyżej niż z narcyzami skupionymi na wyglądzie, fryzurze i ustawieniu ust do zdjęcia ;-) a śmieją się z Dziewczyn-glonojadów kiedy sami często lubią je naśladować ;-) Oczywiście nie próbuję tu nikogo wyśmiewać ..nie o to chodzi…każdy sposób zrobienia zdjęcia jest dobry ;) ja też mam wieeele selfie na telefonie..niektóre lepsze inne mniej korzystne ;-) nie zawsze też jest ktoś kto nam to zdjęcie zrobi tak więc zdecydowanie wolę zdjęcia z ręki, przed lustrem itp ale pod warunkiem, że będą one męskie, normalne bez przymróżonych oczu, błogiego wzroku, dzióbków i innych rzeczy które po prostu nie pasują do facetów i już

7. Zdjęcia tzw. „do pozazdroszczenia” nie robią również na mnie wrażenia…to że wrzucicie sobie zdjęcia z tygrysem, słoniem lub z delfinami, na jachcie lub w kabriolecie nie czyni z Was atrakcyjniejszych i w moich oczach nie stajecie się lepsi od tych z jednym zdjęciem profilowym…zdecydowanie częściej dam lajka Panu w garniturze z ciekawym opisem niż fanowi dzikich zwierząt na łańcuchu ;-) Jestem szczęściarą bo dostałam bardzo dużo od Rodziców- i nie mówię tu o materialnych rzeczach a o wartościach które wpajali mi przez całe życie- nie ważne są dla mnie dalekie podróże, szybkie samochody lub ekstremalne rozrywki i drogie gadżety…dla mnie liczy się dobre serce, inteligencja, klasa..wszystko to czego nie da się kupić za pieniądze..wierzę, że ogarnięty Mężczyzna będzie w stanie zapewnić życie na wysokim poziomie swojej Rodzinie..ale ja też mam dwie ręce i dwie nogi i zapał do pracy to dlaczego we dwoje nie możemy dochodzić do tego bogactwa…a mając te wartości o których wyżej wspominałam będziemy razem naprawdę szczęśliwi
A dla tych wszystkich, którym imponują nowo-bogaccy proponuję piosenkę „Ona widzi we mnie piniądz, wystroiła się jak Bijons” hahahah świetny kawałek dla wszystkich blachar z parciem na papier ;-)

I tu już powinnam zakończyć moją listę portalowych hitów ;-) jak jeszcze jakiś typ wpadnie mi w oczy to dopiszę ;-)

I na koniec hit weekendowy ;-) Pan o imieniu Ryszard..wiek…hmmm..na moje sokole oko jakieś 50 lat a że ja nie wyglądam na 31 to widać Pan zdecydowanie idzie w kierunku tych dużo młodszych ;-) z wyglądu…no cóż..żaden z powyższych typów do niego nie pasuje bo ostatnią rzeczą jaką chciałam zrobić jest śmianie się z ludzi brzydszych, mniej modnych a wręcz starodawnych, biedniejszych, niezadbanych..o nie nie…nie każdy rodzi się piękny i cały sercem wierzę zę każda potwora znajdzie swego amatora ;-) Wracając do Ricardo ;-) muzyk :P zaczał od tego, że jestem śliczna :P nie pomylił się hahahahha i od razu zapytał czy lubie muzykę?? Chyba zbytnio nie zapoznał się z moim profilem bo wymieniłam tam chyba z 10 rodzajów muzyki jaką lubię plus dorzuciłam jeszcze kilku wykonawców ;-) no ale wybaczam :P dostałam od Niego zaproszenie na karaoke hahahaha…kurcze, że On nigdy nie usłyszy mojego śpiewu :P taka strata dla uszu :P Ricardo ma też studio do którego zaprasza mnie w celu nagrania singla hahahah dostałam dokładny adres miejsc gdzie przebywa, godziny w których mogę go spotkać a także nr telefonu, adres mailowy i namiary na skype ;-) Ricardo ma też facebook’a! Zaprosił mnie na kawę lub grzańca..hihihi..eeee tam..gdyby zaprosił na lody to może i bym się zdecydowała :P Ale hitem jest to ze wysłał mi dwa swoje klipy na samotne wieczory o tytule „Samotność” hahahah już go lubię ;-) szkoda tylko, że bliżej wiekiem mu do moich Rodziców niż do fajnego 35-40latka ale i Jemu życzę dużo szczęścia! ;-)
Niebawem do Was wrócę;-) Ciao :*

czwartek, 14 kwietnia 2016

Badoo i Perfekcyjna Pani Domu- reaktywacja ;)

Dawno nic nie pisałam a to tylko dlatego, że moje szukanie wymarzonego kandydata musiałam odłożyc na drugi plan
Po pierwsze- znalazłam nowe zajęcie- squash :P…co prawda dopiero jedna godzina za mną, po której do dnia dzisiejszego wszysytko mnie boli ale się nie poddaje-znalazłam to co daje mi radość ;-) …obok pisania bloga to jest moje drugie nowe hobby z taką różnicą, że mogę dodatkowo zrzucić troche nadprogramowych kilogramów a nie nadprogramowych myśli, które kłębią się w mojej głowie;-) Dodatkowo jest to też troche połączone z szukaniem tego Jedynego ;-) o maaaatko…jacy Ci instruktorzy są przystojni :P no no ale nie to w życiu najważniejsze…dobrze jakby jeszcze gotowali bo podobno uroda przemija a głodne będziemy zawsze :p
Kolejnym moim powodem dla ktorego nie udzielam sie zbyt dużo na portalach randkowych to spełnianie sie jako Perfekcyjna Pani Domu :P…co prawda nie mojego ale domu ;-) Do kolejnej edycji zgłaszam sie jak nic…I to nie jako uczestniczka ale Prowadząca…Rozenek już się przejadła a ja jestem młoda, świeża i poki co naturalna ;-) ocet i soda oczyszczona to moi najlepsi przyjaciele od wczoraj a jak wysyłałam sms-a z listą środków czystości to słownik iPhone’owski słowo “CIF” przekształcił w słowo”cud” I jakby przeczuwał, że w mieszkaniu o którym mowa bardziej potrzebny był cud niż cif ;-) ale dla chcącego nic trudnego ;-)
A wracając do tematu poszukiwań- Badoo wróciło do łask jak już wiecie ;-) rozmawiam z kilkoma sympatycznymi mężczyznami i nie są sympatyczni w ten bezpłuciowy sposób którym opisuje się człowieka zeby nie skrzywdzić go swoją opinią :P…naprawdę z nimi dobrze mi się rozmawia-z jednym odbieram na podobnych falach i dużo żartujemy (już wiem ze nie szuka niczego szybkiego tak więc mozemy kontynuować znajomości :P), drugi wzbudza we mnie pewien rodzaj szacunku hahahah może przez wiek a może przez to, że dużo przeszedł i nie chciałabym go urazić a trzeci jest przystojny i bardzo zachowawczy ale i zabawny…każdy ma równe szanse w wyścigu o mnie hahahah żartuje :P nikt nie ma szansy ale niech próbują :P a tak poważnie- to cały czas jestem otwarta i każdej internetowej znajomości daję szansę…oczywiście do momentu jak ktos nie rozpoczyna rozmowy od słów “Serduszko czy szukasz czegoś niezobowiązującego”???…Dziadek tak na mnie mówił a że miałam już dwóch Dziadków to trzeciego nie potrzebuję..a tym bardziej nie potrzebuję niczego krótkotrwałego z facetem który jest aktualnie w związku ;-) Z kolei innego Pana musiałam zablokować bo sposób jego komunikowania swoich marzen erotycznych był niewłaściwy ;-) I od tego momentu już mi nie składa obietnic bez pokrycia :P dodam, że tez był w związku …co sie tymi facetami porobiło JA się pytam?? Czy już nie modne jest bycie w związku monogamicznym i kochanie do ostatnich chwil jednej Kobiety?? Czy nie fajnie uczyć sie kogoś całe życie a nie poddawać się przy pierwszej porażce i uciekać w ramiona kolejnej?? Z która na pewno po jakimś czasie bedzie tak samo… Czy nie fajnie nauczyć się akceptować ludzi pomimo ich wad a nie dzięki ich zaletom??…ja też nie jestem bez wad..chociaż uważana przez wielu za wyjątkową…ale z lepszymi I gorszymi chwilami..to oczywiste że każdy się składa z takich chwil…czy nie warto pokochać kogoś takiego jakim jest a nie na siłę starać się go zmienić?? Bo po co zakochiwać się w kimś myśląć o jego ulepszaniu??Czy nie warto czasami pojść na kompromis a nie ciągle walczyć ze sobą a walke zakończyć w sądzie?? Odpoweidzi na pytania pozostawiam wszystkim, którzy lubią wpaść na mojego bloga Wszystkim tym, którzy są w szcześliwych związkach gratuluję…czuję, że I ja niebawem będę należeć do tej grupy ;-) a tymczasem wracam na Badoo i Tindera…tam się może kryć ktoś dla mnie ;-) a jak nie to chociaż znajdę kolejne pomysły na wpisy blogowe ;-) Perfekcyjna Pani Domu odmeldowuje sie ;) a raczej Perfekcyjna Panna Cudzego Domu :P Buźka :*

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Badoo i druga szansa ;)

Skoro moje całkowite wykasowanie konta na Badoo nie powiodło sie za pierwszym razem to uznałam to za znak!!!;) Należy dać tej aplikacji jeszcze jedną szansę;) no to daję ;)
Tym razem ściągnęłam apkę na telefon i tak jak na tinderze miałam serduszko i krzyżyk..ale niestety ku mojemu zdziwieniu tym razem w lewo na tak a w prawo na nie..cholera a taką wprawę miałam ;)
Na szczęście można tu cofać swoją decyzję dlatego udało mi sie odratować kilku potencjalnych narzeczonych ;) i muszę przyznać ze w opcji mobile jest duuuuuzo fajnych mężczyzn w moim typie :D i znowu daje lajki jak szalona..jedynym problemem jest to, że nie potrafię rozpocząć rozmowy i nie chodzi tu o brak słów (bo tego u mnie dostatek hihihi) lub wstyd (bo tego już dawno się wyzbyłam;)) ale o to, że chyba trzeba mieć jakieś "kredyty" żeby samemu rozpocząć rozmowę i nie mowie tu o kredytach bankowych :P bo w dzisiejszych czasach większość z nas ma coś wspólnego z bankami i tu nie zawsze chodzi o lokaty na pół miliona ;)
Póki co moge mieć jedynie nadzieje ze mężczyźni z którymi zaznaczyliśmy sie nawzajem odezwą sie jako pierwsi..bo niestety tym razem na moj pierwszy ruch liczyć nie mogą;)
Ale jestem naprawdę miło zaskoczona ilością fajnych mężczyzn na pierwszy rzut oka..to tak jak na straganie Haribo-tyle pyszności i nie wiadomo na co sie zdecydować a pózniej rozczarowanie podczas próbowania bo nie wszystkie żelki tak samo świetnie smakowały jak wyglądały;) (ale z tym było łatwo bo zawsze albo Bratu oddawałam albo Tacie-zawsze po mnie dojadali jak byłam mała :P) tym razem muszę zmierzyć się z rozczarowaniem sama :) ale najpierw ogarnę to jak się zaczyna rozmowę a pózniej jak się usuwa tych niechcianych ;)
Z takich badoo'wskich opowieści mogę Wam zdradzić ze jestem na przegranej pozycji z ryczącymi 40-tkami, które aby zachęcić Panów to wysyłają im nagie zdjęcia! ;) (informacja którą zdobyłam od jednego z Nich;)) Ja mam jeszcze 9 lat i chyba tez zacznę jeśli do tego czasu nikogo w sobie nie rozkocham;) no i muszę wstawić jakieś bardziej zachęcające fotki:P oczywiscie nagie odpadają (to jedynie dla tego kolejnego Jedynego:P albo ewentualnie dla Playboy'a za pokaźną sumkę pieniędzy ;))
Ja osobiście odrzucam większość Panów z gołym torsem (oczywiście nie licząc tych kilku tinderowych bo tam wygrała ciekawość a ze wiem co się za tym na ogół kryje to juz sobie ich darowałem ;))- bardzo często dzieje się tak ze tacy Faceci pokazują gole klaty bo w opisie swojej osoby nie są w stanie niczym innym zainteresować takie Dziewczyny jak ja ale na pewno znajdą wiele chętnych na jedną noc;) ja im jedynie mogę życzyć powodzenia ;) bo temat siłowni jestem w stanie wyczerpać w kilku zdaniach a na temat odzywek i innych ulepszaczy ciała za wiele nie powiem (tak tak w moim przypadku to rzadkość ale temat anabolików jest mi tak samo obcy jak temat bezrobocia w Kirgistanie;):P
I tym optymistycznym akcentem żegnam się dziś z Wami;) do zobaczenia już niebawem;):*

piątek, 8 kwietnia 2016

Powróciłam z nowym wpisem;) Enjoy!;)

Muszę przyznać ze wielu kandydatów z sympatii jest bardzo natarczywych..nie wiem nawet jak mam się w stosunku do nich zachować! Jak nie odpisuje to wysyłają po kilka razy te same wiadomości tak na wypadek jakbym nie przeczytała tych poprzednich..widzę ze co chwila wchodzą na mój profil, wrzucają mnie do listy ulubionych i obserwują...chyba jestem lekko przestraszona a patrząc na zdjęcia niektórych to nawet kawa w miejscu publicznym odpada;) aż taka wariatka to ze mnie nie jest;) taki stan osiągnę będąc singielką po 40stce! Oczywiście taką możliwość a raczej głupotę odrzucam daleko od siebie..niemożliwe;) przed chwila przeczytałam wiadomość: " co taka osoba jak ja robi na takim portalu i ze to nie możliwe aby koło mnie nie kręcili się faceci"..Hahaha..oczywiście ze się kręcą..ale nie Ci właściwi;) a moze i wlasciwi ale dla innych Kobiet;) na pewno nie Ci prawdziwi..bo prawdziwy mężczyzna to taki, który może mieć każdą a szaleje tylko za tą jedną! W moim przypadku świetnie by było gdyby szalał tylko za mną! ;)
I ja wciąż takiego poszukuję..z różnymi skutkami i póki co bez rezultatu..ale wierze ze ten dzień kiedy go znajdę na pewno czai się tuż za rogiem! Bo wkoncu patrząc na moje zycie-tylu mężczyzn mnie otacza-Tata, Brat, Wujkowie, Koledzy, Mężowie Przyjaciółek, Szef, koledzy z pracy, tabuny facetów na portalach randkowych…mówiąc o tych ostatnich muszę przyznać, że czytanie od nich wiadomości bardzo podnosi moją samoocenę (co prawdą zdecydowanie wzrosła po zakończonej terapii ale przecież dążymy do bycia ideałem a komplementów nigdy za wiele ;-)
Bardzo mi się podobają wiadomości typu: „Hej! Według mnie jesteś bardzo intrygującą a zarazem piękną kobietą. Osobiście mogę stwierdzić, że wyglądasz bardzo zachwycająco”??? ( trochę dziwnie użyte słowa..nie żebym skończyła polonistykę ale chyba bym inaczej dobrała przymiotniki:P)
„Jesteś ciekawą i godną uwagi osobą”, „ślicznie wyglądasz”, „sprawiasz pozytywne wrażenie- chętnie Cię poznam”, „witaj- ładny uśmiech”, „siema, widze, że uśmiechu Ci nie brakuje”…i wiele podobnych…czuję się jak na wakacjach w słonecznej Italii, gdzie nie ważne czy wieczorem w sukience czy na plaży w bikini słyszę „Bella!!!” Szok! ale tam to sie zdarza naprawdę ;-) i to jest takie przyjemne! Można się do tego przyzwyczaić..południowcy są tacy spontaniczni, otwarci i świetni w komplementowaniu..Polacy może nie radzą sobie tak doskonale w tych kategoriach ale zdecydowanie przebijają tamtych w kategorii WIERNOŚĆ ;-) i chyba każda z nas woli mniej komplementów usłyszeć przez całe życie niż zastanawiać sie czy z tą dziewczyną, która mija nas na ulicy i się do Niego uśmiecha też spał.. ;)
Wracając do Mężczyzn w moim życiu- wczoraj zamiast iść na Trampoliny wybrałam trening domowy z Trenerką wielu Polek;) ku mojemu zdziwieniu Ona wcale go nie poprowadziła- zrobił to Jej Kolega;) hmmm..On ćwiczy a Ona kase zbiera hihihi..świetny układ;) mówią, że niby końska twarz a rozum genialny :P wracając do treningu..
Na początku rozgrzewka-eee tam łatwizna;) pózniej trening coraz mocniejszy az przyszlo do ćwiczeń na mięśnie brzucha, czyli to o co walczę od dziecka :P ja sie skupiam na oddychaniu i poprawnych skłonach a ten mowi ze ściąga koszulke dla lepszego widoku jego mięśni!!! to miało prawdopodobnie zachęcić więcej dziewczyn do ćwiczeń ale przecież większość z nich właśnie w tym momencie usiadła na macie, wzięła popcorn i wino i zaczęła Jego oglądać a raczej pracę jego mięśni :P i żeby nie powiedziec “slinic sie do telewizora" bo chyba to określenie byłoby trafniejsze ;)
no cóż- ja ćwiczyłam dalej cały czas myśląc o sobie w bikini…w Polsce nie moge liczyć na okrzyki zachwytu na plaży tak jak we Włoszech dlatego zamiast podziwiac Trenera robilam coraz wiecej i coraz szybciej az do momentu kiedy nic innego nie slyszałam a jedynie bicie mojego serca i przyspieszony oddech…i od razu w głowie miałam sceny z Greya :P hahahah ale ok na ziemię :P
Wczoraj z kolei też miałam do czynienia z wieloma męźczyznami- od Pana strażnika, który kazał mi przeparkować samochod bo stałam na miejscu (gdzie jak to on powiedział może podjechac samochod dyplomatyczny i bedzie sie musial tłumaczyć???…aż muszę sprawdzić gdzie ja byłam skoro samochody dyplomatyczne to dla niego codzienność ;) dodam ,ze robilam tam jedynie badania do pracy :P a propos badań i lekarzy: polecam to miejsce!;) ekspresowa obsługa…nawet nie zdążyłam zapiąć guzików od koszuli a juz wołał kolejna osobę??!! No i czy konieczością jest zdejmowanie bluzki do badania stetoskopem?? Pan chyba chciał popatrzeć sobie na falujące piersi :D To i tak w sumie lepiej bo syszałam ze kiedyś ktoś komuś kazał robić przysiady bez spodni hahahhaha ja tylko świeciłam stanikiem :P kolejny lekarz-Pan Okulista- nie byl lepszy- na szczęście nie kazał mi sie rozbierać do badania wzroku :P ale wszystko trwało z 2 minuty..taśma produkcyjna :P 150 zł i jestem zdolna do pracy;) juhuuu:D
Później było tych Panów jeszcze kilku, tak wiec cały dzień wokoł mnie Mężczyźni a nadal tak trudno spotkac tego odgornie przeznaczonego dla mnie :) do zobaczenia niebawem ;)