Gorąco polecam :)

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej K...

wtorek, 18 października 2016

Najbardziej irytujące pytania jakie można zadać szczęśliwym singlom ;-)


No i pierwsze skrobanie w tym sezonie zaliczyłam ;-) i nie była to aluzja do wydarzeń ostatnich tygodni na arenie politycznej..a raczej do nadchodzącego sezonu zimowego..rok temu koła wymieniłam w styczniu (na całe dwa miesiące :P) a tu już takie zaskoczenie..;-) chyba tym razem nie uda mi się tak długo..zwłaszcze, że w każdy weekend przemierzam ok. 60 km aby odwiedzić moją ukochaną Babuszkę i musi być bezpiecznie;-) Niestety ma Ona problemy z pamięcią ale nas jeszcze rozpoznaję i cieszy się na każdą naszą wizytę;-) O pracę pyta kilka razy w ciągu jednej wizyty ale za to oszczędza mi pytań o to dlaczego nadal jestem singielką :P Bo chyba nie ma nic gorszego niż ciągłe pytania „Dlaczego?”..Bo tak wyszło..”a może jesteś zbyt wybredna?”..a może jestem ale po co zadawalać się czymś co nie do końca spełnia nasze oczekiwania? Aby innym sprawić przyjemność? Przecież to ja mam z tym człowiekiem przemierzać przez życie a nie inni..”Nie czujesz się czasami samotna?”..czuję ale sobie z tym radzę-wolę być samotna w otoczeniu super Rodziców,Brata,wspaniałych Przyjaciół i wielu znajomych niż być samotną w związku, w którym tkwię jedynie po to aby udowodnić wkoło, że i ja mogę..nigdy niczego nie robiłam na pokaz i nie mam zamiaru robić..nie dla innych..jeśli już to jedynie dla siebie ;-) Teksty typu „powinnaś wychodzić z domu i poznawać ludzi”..a co ja do cholery robię całe życie?! Przecież nie jestem zamknięta w podziemiach jak w filmie „Kolekcjoner” albo gdzieś w wieży niczym Fiona przed uratowaniem jej przez Shreka :P Może mam jeszcze założyć T-shirt „Szukam męża bo koleżanki już mają”..otóż nie- nie szukam..szukam Przyjaciela, z którym będę odbierać na podobnych falach, z którym można się pośmiać i pożartować, przytulić się i pogadać i porobić dużo więcej rzeczy o których pisać nie muszę bo każdy to wie..a jak nie to może czas zaktualizować swoje życie bo bycie koło kogoś a nie z kimś nie wróży niczego dobrego na dłuższą metę ;-) „Twój zegar biologiczny tyka”..oj tyka tyka ale jeszcze będzie tykał minimum 10 lat tak więc zdążę na to do czego zostałam stworzona a tymczasem będę pobierać lekcję u bardziej doświadczonych Kobiet i realizować się jako Siosia ;-) a zresztą dojrzała Mama jest o niebo fajniejsza niż taka małolata ;-)
Tak więc zaoszczędźmy i sobie i innym niepotrzebnych pytań, zmieszania, ciszy itp..niech każdy skupi się na swoim życiu bo jestem pewna, że większość z nas ma coś w nim do naprawienia..czy na ścieżce kariery, czy w relacjach z Rodzicami, Rodzeństwem, Mężem (chłopakiem, narzeczonym a może dziewczyną;-)) i często też ze sobą ;-) Ja siebie naprawiłam rok temu i teraz jako brand new me czekam na to co przyniesie mi życie :*
Udanego tygodnia ;-)

piątek, 7 października 2016

We are the Champions ;-)

Witaj Październiku :* (dla niektórych "piździernik" :P
Najważniejsze aby zacząć dzień od uśmiechu ;-) ja się staram…różnie to bywa ale śmieję się dużo ;-)
Wczoraj mój ulubiony 8-latek stwierdził, że jestem wariatką, która non-stop się chichra i puszcza im największą ilość bajek ;-) Może to mało edukacyjne, wychowawcze i potępiane przez Super Nianię ale odkąd nauczyłam się obsługiwać ich telewizor- cała przyjemność po mojej stronie ;-)
Czekałam z niecierpliwością co przyniesie mi jesień i doczekałam się pierwszego małego cudu…tzn. nie takiego małego bo aż 3760 i 57 cm oraz 10 na 10 :) Mały mistrz- już od urodzenia strzela w 10tkę ;-) Po raz kolejny zostałam Siosią Gosią ale tym razem Matką malucha jest moja Siostra z innej Mamy, z którą przyjaźnimy się od ponad 25 lat ..a jeszcze tak niedawno spacerowałyśmy po osiedlu z zabawkowymi wózkami i szmacianymi bobaskami zajadając kapustę kwaszoną (nie pytajcie o kapustę bo sama nie wiem dlaczego nie loda lub czekoladę no ale widać od zawsze odżywiałyśmy się zdrowo tyle, że Jej to coś dało a mi niekoniecznie;-)
I stąd nie wiem jak to możliwe, że w szczuplutkim ciałku mojej Przyjaciółki znalazł się taki konkretny mały człowiek:) zwłaszcza, że ani Ona ani Tata nie należą do grupy plus size;-) Niech się zdrowo chowa bo inteligencję i urodę już odziedziczył w genach a uśmiechem i optymizmem zarażę go Ja ;-)
Ze zmian, które zaliczyłam ostatnio na pewno na uwagę zasługują moje rude włosy :P Tak tak..scena jak z Ani z Zielonego Wzgórza…lub może prędzej jak z Teksańskiej masakry piłą mechaniczną :P Miał być ciemny blond albo blond albo cokolwiek zbliżonego do tego ale nie ryży ani nie rudy…no i masz babo placek…placek rudości na mojej głowie..szok..niedowierzanie..ruda rozpacz (oczywiście nie mam nic do rudych ludzi-wielu znam i lubię ale ja plus ten kolor włosów- nie wróży to nic dobrego). Na szczęście dzięki mojej niezawodnej Mamie już o 6 rano dnia następnego byłam w drodze do fryzjera ;-) no i wróciłam do mojego naturalnego koloru …ufff… i do pracy zdążyłam ;-)
Zaś w poniedziałek wzięłam udział w czarnym proteście..kobieco-obywatelski obowiązek spełniony! Razem z Mamą protestowałyśmy na Placu Zamkowym (może tak nie do końca na placu a bardziej na Krakowskim Przedmieściu- tłumy były takie, że dalej tylko z gorylami mogłabym się przepchnąć niczym Kim Kardashian.. dla mnie osobiście wzruszająca chwila.. tyle kobiet wyszło na ulice polskich miast aby walczyć o swoje prawo do bycia człowiekiem i myślenia jak człowiek o własnym życiu i życiu własnych dzieci i nie-dzieci…
Tak więc cud narodzin, metamorfoza i demonstracja- odhaczone ;-) czekam z niecierpliwością co jeszcze przyniesie mi ta jesień ;-)
Póki co zmierzamy w dobrym kierunku..pomijając oczywiście mój spektakularny jesienny look :P