Gorąco polecam :)

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej K...

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Rzeszowski poniedziałek w chmurach:)

Poniedziałek..dla większości ludzi jeden z bardziej znienawidzonych dni tygodnia. Szczerze to i dla mnie kiedyś taki był ale odkąd mam nową prace to traktuje ten dzień jak każdy inny-czyli wspaniały;)
Dziś na przykład zaliczyłam podróż do Rzeszowa. Spośród 3 proponowanych środków transportu wybrałam samolot;) co prawda cena dwukrotnie wyższa niż za podróż pociągiem ale o 4,5h krócej i o ile przyjemniej;) na podróż samochodem w taką trasę się nie pisze..najpierw muszę zrobić coś z hamulcami lub czymś co mi świszczy i piszczy podczas hamowania, żeby którego dnia pedał hamulca nie zaskoczył mnie tak jak co roku zima zaskakuje drogowców..niby wszyscy się jej spodziewają ale szok i tak się pojawia;)
Wracając do mojego lotu..do 1:30 w nocy czekałam na dokumenty, które miałam tu dostarczyć, 5:50 pobudka a i tak spina była gdy o 6:55 ja nadal szukałam odpowiedniego Gate 38;) jak na złość daleko od wejścia które wybrałam:P Mamy mojej by to na pewno nie zdziwiło bo uważa mnie za osobę ze zbyt szaleńczym podejścia do takich spraw i życia na ostatnią chwile ..wyznaję zasadę "wszechogarniającego luzu" że niby samolot poczeka:P bo skoro żaden z obecnie żonatych fajnych mężczyzn nie czekał no to może chociaż samoloty i inne środki transportu będą ;)
Na samolot zdążyłam ;) 1:0 dla mnie :p ale tu chyba wyczerpałam limit szczęścia..na prawie cały samolot przystojnych garniturowców, którzy zapewne lecieli w celach biznesowych do Rzeszowa, ja musiałam siedzieć koło 70-letniego Żyda z pejsami zawiniętymi wokół uszu!!! :P Oczywiście nie mam nic przeciekom innym nacjom i wyznaniom no ale to już przegięcie;) to tak jak znalezienie igły w stogu siana, czterolistnej koniczynki w trawie nie koszonej po zimie i ubrań w rozmiarze M na wyprzedażach w Zarze:P No ale mi się udało..Brawo Ja :P
To tak jak wracałam z Sycylii i na lotnisku zauważyłam parę-On przypakowany, mały chłopak z kajdanem na szyi a Ona-spalona słońcem dziewczyna o niezbyt sympatycznym usposobieniu..w sumie to bym nawet na nich nie zwróciła uwagi gdyby nie wulgarny styl ich komunikacji miedzy sobą, kopanie walizek i obelgi rzucane w kierunku tanich linii lotniczych ;) fakt-musieliśmy czekać na lotnisku ponad 3 godziny ale jakie mieliśmy inne wyjście? Może oni nie zdawali sobie sprawy z tego, ze Sycylia to wyspa..tak miedzy nami właśnie na takich wyglądali:P a wracając do lotu Trapani-Warszawa..wchodzę do samolotu, zmierzam w kierunku mojego miejsca (dodam, ze zawsze staram się wybierać miejsce od okna bo lubię mieć o co oprzeć głowę skoro brak męskiego ramienia u mego boku;)) i jakie jest moje zdziwienie ze moje miejsce jest zajęte a fakt przez kogo tylko to zdziwienie potęguje! "Urocza" dziewczyna z terminala szcześliwie wyglada przez okno;) stanęłam i kulturalnie mówię, że to miejsce jest moje, na co ona patrzy się na mnie wzrokiem tęskniących za rozumem z jeszcze głupszą miną..ja się nie poddaje-nalegam i mówię, że chciałabym USIĄŚĆ (tak jakbym się nie nasiedziała przez 5 godzin oczekiwań-2 godziny terminowo i 3 w doliczonym czasie :P ) Wkońcu jakby mój głos dotarł do zakamarków jej rozumu i z wielkim wyrzutem wstała i zwolniła moje miejsce rzucając na głos ze nie będzie wychodzenia do toalety :) Hahaha ubaw miałam jeszcze długo po wylądowaniu..jeszcze nikt nigdy nie chciał zawładnąć moim pęcherzem tak jak to Ona zrobiła ;) :P
Czekam teraz na samolot do Warszawy..mamy opóznienie ;) zdarza się najlepszym! A ja w duchu błagam o mile towarzystwo a jak i tego nie da się spełnić to chociaż o jakieś takie neutralne..książkę mam a i 45 minut szybko zleci..chociaż w szkole ciągnęło to się zawsze niemiłosiernie ;)
Nie tracę nadziei..pozdrowienia z Rzeszowa :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz