Gorąco polecam :)

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej K...

piątek, 22 lipca 2016

Mój chłopak się żeni ;-)

Ostatnio przeglądając Facebook’a (tak tak- żadna nowość bo jestem stałą bywalczynią tej strony :P) natknęłam się na zdjęcia mojego byłego chłopaka i chyba On się żeni ;-)
Nie powinno to być nic dziwnego bo w sumie taka kolej rzeczy zwłaszcza u ludzi po 30-stce (przeważnie! bo ja jestem marnym przykładem na zasadność tej tezy):P
Słyszałam też, że wyjście za mąż przed 30-stym rokiem życia to tak jak zakończenie imprezy przed 22 ;-) święta prawda! Albo do rana albo wcale ;-)
Wracając do Niego..z całego serca życzę mu jak najlepiej bo fajny z niego facet Pamiętam to jak by było wczoraj..wyjazd na wymianę studencką. Przygoda życia. Lot w walentynki. Zapowiedź miłości. Pół roku zabawy i szaleństwa z dala od domu..w sumie powinnam powiedzieć ciężkiej nauki ale kto w to uwierzy znając mnie choć odrobinę :P Nadal mówię po włosku jak nikt inny :P
Cudowny okres i wspaniała cząstka życia a do tego pierwsza moja prawdziwa miłość! Niektórzy są po prostu na chwilę…nawet jeśli to była moja jedna z najpiękniejszych chwil w życiu to i tak tak szybko się skończyła jak i się zaczęła ;-) Ale mogę nazwać się szczęściarą bo przeżyłam motyle w brzuchu! Wiele lat już minęło a ja nadal wracam do tych przeżyć z uśmiechem. Trzeba iść naprzód i nie oglądać się za siebie. Po inne chwile. Po nowy początek, nowy związek i nowe życie..ja poszłam i On poszedł..tyle, że on szybciej trafił do kolejnej przystani a ja nadal dryfuje :p (Jeszcze parę takich wpisów a skończy się to tomikiem poezji..porównania mam niczym Adam Mickiewicz lub Maria Pawlikowska-Jasnorzewska ;)
Cieszę się Jego szczęściem jeśli faktycznie moje przypuszczenia są prawdziwe a ja czekam na własne..idzie do mnie powoli i bardzo błądzi ;-) Najważniejsze, że nie robi mi się niedobrze od tego dryfowania :P Udanego weekendu ;-) Ciao ;-)

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Uroda cieszy tylko oczy, dobroć pięknym Cię czyni"

Dużo osób mnie pyta kiedy będzie kolejny post (w tym jedna dość namolna osoba :P) Dziękuję i bardzo mi miło 
Tak więc spieszę z informacją, ze moją działalność na portalach randkowych jest zawieszona na okres wakacyjny..i to nie dlatego, że mam tyle wyjazdów i brakuje mi czasu ( otóż nie- w tym roku czeka mnie lato w mieści…4- miesięczny urlop przed rozpoczęciem pracy w branży IT chyba zdecydowanie mi wystarczy a zresztą patrząc na mój budżet wakacyjny stwierdzam, że nie jestem jeszcze jakoś specjalnie zmęczona :P Beach body odłożyłam na przyszły rok tak więc zero wyrzeczeń i stresu ze nie wbije się w wakacyjne spodenki :p)
Przede wszystkim robię sobie przerwę z tzw.przejedzenia…i nie jest to przejedzenie np. owocami morza (bo chyba tym nawet przejeść się nie da) ale porównajmy to do 10 zestawów Big Mac w McDonalds…tak się właśnie czuję po kilku miesiącach obserwowania mężczyzn i rozmawiania z wieloma z nich! Mam chyba przesyt ich..to tak jakbym słuchała przez kilka miesięcy jednej piosenki (no wybaczcie ale już po kilku dniach marzy mi się jakaś odmiana;-)
Z moich ostatnich obserwacji- są momenty gdzie mnie wręcz niektórzy irytują (rzadko to się zdarza żeby mnie cokolwiek zirytowało lub zdenerwowało ale tu jest to nagminne) i tak np. Ostatnio trafiłam na faceta- normalny, szału nie ma, typowy polski przeciętniak (ale w związku z akcją „Obniżamy poprzeczkę” postanowiłam odpowiedzieć na jego zaczepkę)..początkowo normalna rozmowa..nudna bo zawsze taka sama, o tym samym..aż pojawił się temat wyglądu i ów mężczyzna pyta się mnie ile ważę??!! Mogę mu powiedzieć ile waży koń trojański (oglądałam o tym film :P) albo ile ważą polskie celebrytki bo wszędzie o tym pełno, albo ile ważą różne zwierzęta bo Synek moich Przyjaciół jest znawcą tego tematu ale jak można pytać o to kobietę i po co??? I przyznam, że się trochę nastroszyłam w obronie tych pulchniejszych!
Zadałam mu pytanie czy rzeczywiście ważniejszy dla niego jest wygląd Kobiety a nie jej wnętrze? Odpowiedź była twierdząca..dodał, że nie pociągają go kobiety o pełniejszych kształtach  tzw. Rubensowskie Dziewoje :P Ale co jeśli zakocha się w dziewczynie o magicznych rozmiarach 90-60-90 a Ona urodzi mu dziecko i zmieni rozmiar tu i ówdzie?? Odpowiedź znowu była szokująca…a co jeśli ulegnie wypadkowi i będzie miała poważny uraz kręgosłupa, który uniemożliwi jej aktywne spędzanie czasu na siłowni?? A co jeśli zachoruje i będzie miała problemy z tarczycą tak jak kilku aktorów którzy przeszli niesamowite metamorfozy i to nie były metamorfozy z serii Mai Sablewskiej?? A co jeśli…?? Takich pytań może być wiele tak jak i chorób, które zmieniają ludzką sylwetkę..i to nie zawsze na lepsze…Tacy mężczyźni od razu trafiają u mnie do puli „nierokujących”!
Nie chciałabym się spotykać z kimś kto widzi tylko mój wygląd zewnętrzny bo prawdopodobnie jest zbyt leniwy aby zajrzeć głębiej…no i warto tu podkreślić, że Ten facet nie był nawet przystojny..nie chciałam już mu mówić, że ryży blondyn o czerwonej karnacji i ledwo widocznych brwiach nie leży w kręgu moich zainteresowań no ale ja w odróżnieniu do niego dałam mu szanse pokazać co oferuje poza tym..a jak zarzucił mi, że prawdopodobnie należę do klubu Rubensa i sama nie mogę się pochwalić szczupłą sylwetką to tak mnie zirytował, że go od razu skasowałam :P Jak już wszyscy wiecie i do Chodakowskiej i do Lewandowskiej daleka droga ale czy ja faktycznie marzę aby ją przejść ?!? :P Otóż nie! Ostatnio dowiedziałam się, że i tak czeka mnie dieta zdrowotna tak więc wiele produktów musiałam odstawić dożywotnio no ale czym by było nasze życie bez pewnych ograniczeń 
Na zakończenie wspomnę jeszcze o moim kolejnym „ulubionym” typie mężczyzn, którzy już w opisie swojej osoby zaznaczają, że pierwsi się nie odzywają?!? Ok dla mnie to żaden problem, bo często odzywam się jako pierwsza, ale zadaję sobie jedno pytanie: „Po co zatem logują się na takich portalach?” Po terapii dowiedziałam się, że trzeba brać byka za rogi, trzeba kontrolować swoje życie i mieć na nie wpływ w większym bądź mniejszym stopniu ale podkreślanie z góry, że czegoś się nie zrobi bo „nie” kojarzy mi się jedynie z rozkapryszoną nastolatką, którą na szkolnej dyskotece pierwsza nie podejdzie do chłopaka, który jej się podoba bo „nie” i tak każde z nich będzie stało pod inną ścianą i czekało na ruch drugiej osoby! Chyba szkołę mamy już za sobą…w sumie patrząc tu na niektórych z nich widać, że są to faceci z klasą ;-) Zastanawiam się jedynie nad tym czy to pierwsza czy druga podstawówki :P
I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami na dziś życząc cudownego tygodnia;-) Wracam do pracy, bo póki nie spotkałam księcia z bajki muszę zakasać rękawy i zabrać się do roboty…rachunki i kredyty same się nie spłacą :P

piątek, 8 lipca 2016

Największa odległośc na świecie to ta pomiędzy naszym sercem a rozumem ;-)

Mam już 31 lat a Jemu wcale się nie spieszy :P Tak bardzo guzdrze się, że zaczynam snuć przypuszczenia, że pomylił drogę i przez przypadek ożenił się z kimś innym..no coż zaczekam teraz aż się rozwiedzie ;-) Nadszedł czas na męską wersję „wyszłam za mąż, zaraz wracam”..
Kiedyś słyszałam określenie samotnych kobiet oderwanych od rzeczywistości (czyli takich jak ja :P) i żyjących romantycznymi wyobrażeniami czyli zupełnie takie jak ja ;-)
„ Przechodnia nie chciała, a przejeżdżający się nie zatrzymywali”..pewnie to było w jednej z wielu przeczytanych przeze mnie książek o miłości :P (chyba zacznę niebawem czytać encyklopedie kardiologiczną jak zabraknie mi książek :P)
Rozwijając tamto powiedzenie..wiele kobiet uważa, że są zbyt dobre dla tych, którzy by je chcieli ale niewystarczająco dobre dla mężczyzn, których one same pragną. I przez to nie znajdują sobie nikogo..ile znacie wokół siebie kobiet, które są niedowartościowane i nawet nie chcą spojrzeć w stronę naprawdę super faceta, obawiając się odrzucenia a
zadawalają się kimś kto miał na tyle dużo tupetu ze pomimo tego że brzydszy, niższy i głupszy to i tak wychodził u nich swoje miejsce, nadskakując im na każdym kroku…a później to już jest kwestia przyzwyczajenia i strach przez zmianami. A ja właśnie tego nie chce..nie chce zadowolić się kimś komu ja się podobam tylko dlatego ze nie chce być sama…
Nie chciałabym się też stać Kobietą, która w kieszeni ma kartkę z listą punktów, które musi obowiązkowo spełnić facet starający się o moją rękę ;-) Nie chcę znajdować u mężczyzn mankamentów skreślając ich tylko dlatego, że nie spełnili punku 7 z listy 150 cech które muszą posiadać..oczywiście każda z tych cech na liście miałaby jeszcze podpunkty..no bo kto powiedział, że będzie łatwo :P to taki test jednokrotnego wyboru z dodatkowymi punktami ujemnymi za udzielenie błędnej odpowiedzi :P a gdzie podziały się uczucia, chemia, błysk w oku…z tą lista jest tak jakby ktoś mierzył miejsce na nową lodówkę i narzekał, że zamrażalnik ma nieodpowiednią wielkość…bo zawsze coś będzie miało nieodpowiednią wielkość…
A tak poza tym postanowiłam podpromować mojego bloga  stworzyłam funpage na facebooku i zaprosiłam parę osób ;-) wszystkim bardzo dziękuję za polubienie hihihih traktuje to bardzo personalnie :P jestem też obecna na Tweeterze i tweetuje odrobinę :P (cokolwiek to oznacza i jakkolwiek to brzmi :P)
Statystyki są trochę marne: TWEETS: 3, FOLLOWING: 82 a FOLLOWERS: 4 :P Obserwujących mam o jednego więcej niż postów hahahah nie wiem jak to robi Maffashion lub Jessica Mercedes ale chyba zacznę kupować głosy :P I tak Jessica obserwuje 293 osoby a ją dla odmiany obserwuje 8 tys 248 osób!!!! Really?!? ;-) Muszę cos wymyśleć aby dobić chociaż do 20 Followersów :P
Na Instagramie też jestem i za chwile i tam puszczę jakąś reklamę mojego bloga ;-) Tu jest zdecydowanie lepiej bo mam 92 followersów :P Czekam na szczęśliwą 100 ;-)
#followyourheart #followyourdreams #nevergiveup

piątek, 1 lipca 2016

8 obowiązkowych rzeczy, które trzeba zaliczyć w życiu :)

Dziś przeczytałam ciekawy tekst a o to jego fragment: “Bo w życiu wszystkiego trzeba spróbować. Trzeba zapalić papierosa, upić się do nieprzytomności, tańczyć całą noc, zgubić telefon, nieszczęśliwie się zakochać, jechać w bagażniku, pływać w nocy, zgubić się w obcym mieście. Ale jeśli robisz coś złego, to przynajmniej baw się przy tym dobrze. Może jutro będzie koniec świata. Przecież może. Próbuj. Może gdzieś między nową książką a podróżą do Ciechocinka znajdziesz właśnie swoje szczęście”
I całym sercem się z tym zgadzam ;-) A szcześcia nadal szukam..
A w sprawie wyżej wymienionej listy:
Zapaliłam pierwszego papierosa mając jakieś kilka lat..na pewno pełnoletnia nie byłam a miało to miejsce na działce u Dziadków..tzw. RODOS na Białołęce. Babcia była zajęt pieleniem, Dziadek koszeniem a ja złapałam za paczkę meskich leżących na oknie, zapałki i wybiegłam za ogrodzenie…daleko nie poszłam bo się bałam hihihhi i czułam ze taka odegłość będzie bezpieczna dla wzięcia pierwszego macha w życiu…myliłam się ;-) Dziadek poczuł dym, dorwał mnie za furtką i strącił mi mojego pierwszego papierosa tak że jego brązowe spodnie lekko zajęły się ogniem ;-) Od dziecka życie na krawędzi :P
Kolejne próby były już zdecydowanie lepsze i nie kończyły się pożarem
;-) Ale chyba zawsze miałam szczęście i ktoś mnie musiał nakryć w najmniej oczekiwanym momencie..tak też było w liceum kiedy jeszcze bardziej niż wcześniej polubiłam ten nałóg..stałam w bramie w centrum, niedaleko Jerozolimskiech i szcęśliwa zaciągałam się opowiadając znajomymi, że mój Tata często tędy przejeżdża..wyluzawana stoję pod ścianą, biorę bucha, spoglądam na samochody czekające na zielone światło i dostrzegam..Tatę!!!..siedzi w samochodzie, uśmiecha się i mi macha ;-) a ja szoku doznałam..szkoda, że nie jestem takim jasnowidzem w innych życiowych momentach ;-) do dnia dzisiejszego wspominamy to z uśmiechem i opowiadamy znajomym jak to uczyłam się palić…na szczęście mam to już za sobą chociaż od czasu do czasu lubię sobie zapalić mentolowego slima popijając Jacka z colą :P
Jeśli chodzi o drugą wspomnianą kwestię przez Autora tekstu, który mnie dziś natchnął do napisania tego postu a mianowicie- “upić się do nieprzytomności” to też zaliczyłam kilka takich akcji ;-) Chyba takie jest życie nastolatków- wszystko co zakazane smakuje bardziej a jeśli chodzi o umiar to na pewno go nie znają…no może umiar w nauce ;-) ale w piciu, imprezowaniu, szaleństwach i zabawie jest raczej im obcy..a na pewno przez jakiś okres był nieznany MNIE ;-)
“Tańczyć całą noc” nadal to lubię robić ;-) Najlepiej podczas wakacji, gdzie nic mnie nie blokuje, niczym sie nie przejmuję i nigdzie się nie spieszę..tańczyć bez opamiętania, zamknąć oczy i zatracić się w muzyce…chyba wiecie co to znaczy..a jeśli ktos z Was nie próbował to czas najwyższy to zmienić..
Kolejny punkt na liście to “zgubić telefon”- zdecydowanie uważam, że jeden taki incydent na całe życie wystarczy. Mogę smiało powiedzieć, że mam to już za sobą ;-) Czasy liceum, Rodzice wymienili mi telefon na śliczna małą Nokie- czerwono- czarną..Tata podwoził mnie do szkoły a ona podczas wysiadania musiała mi wypaść. Jedna lekcja, druga i na przerwie ktoś mnie poprosił o możliwość wykonania jednego telefonu a że ja miałam od zawsze na abonament i pełno darmowych minut to zawsze chętnie pożyczałam. No i tu sie pojawił problem bo telefonu nigdzie nie było…koleżanka spróbowała zadzwonić ale bezskutecznie. Szybko zaczęłam działać i pobiegłam w miesce gdzie wysiadałam ;) jaka ogromna była moja radość jak znalazłam telefon w ziemi leżący czarną stroną do góry dzięki czemu był nie do zauważenia…I powiedzcie mi czy to nie nazywa się SZCZĘŚCIE?!? Szczęście objawia się również w takich przypadkach- ODHACZONE!
Hmmm kolejny punkt dość cieżki bo nieszczęsliwie zakochana byłam wielokrotnie ale kto nie był ;-) Były to zauroczenia szkolne, licealne,wakacyjne- intensywne ale krótkie tak jak dwutygniowy urlop w tropikach ;-) Historie miłosne które mają wpływ na moje życie, takie które pojawiaja się szybko i jeszcze szybciej się kończą..historię pełne nic nie znaczących obietnic…cos co sie będzie wspominać latami i opowiadać na starość swoim wnukom…oczywiście bez piknatnych szczegółow ;-)
“Jazda w bagażniku”..haha..i tego człowiek musiał spróbować..nic specjalnego- ciasno i niewygodnie…jechałam też jako ósmy pazażer w samochodzie pięcioosobowym, na pace w furgonetce, w karetce pogotowia, jako pasażer na motorze i jako kierowca motorynki (dodam, że nikt nie poinstruował mnie jak sie zatrzymuję tego szatana i wjechałam do wsi krzycząc, piszcząc i hamując nogami jak Flinstonowie a za mną pozostała jedynie ściana kurzu i starch w oczach moich kuzynów którzy mnie tą maszynę wsadzili ;-) ale żyję…chyba dwukołowce to nie dla mnie ;-)
“Pływanie nocne” też moge odhaczyć- Wakacje w Chorawcji..pojechałyśmy 9-osobową grupą samych Dziewczyn na obóz- chyba przyprawiałyśmy kadre o zawroty głowy bo ciągle miałyśmy jakies kary, zakazy itp ale to i tak nie pomogło im w upilnowaniu nas przed nocną kąpielą wśród jeżowców i innych ssaków morskich ;-) Oczywiście obowiązywał odpowiednio dobrany do sytuacji dress code :P
A jeśli chodzi o gubienie się w obcym mieście to zdarz mi się to notorycznie a najczęściej w mojej rodzimej Warszawie…chyba jestem mistrzem znajdowania drogi na około a nawigacje uważam za wynalazek 100lecia ;-) gdyby nie ona to nie dojechałabym do ok. 90% miejsc do których dojechać chciałam ;-) A skoro gubie sie tu to chyba oczywiste jest to, że i w innych miastach zaliczam takie wpadki ;-) Grunkt to dobre podejście do sprawy, szeroki uśmiech i pomocni ludzie, których spotykamy na swojej drodze ;-) Doceńcie to bo każdy pojawia się w naszym życiu nie bez przyczyny :p
Udanego weekendu i 1-szego dnia Lipca :*