Gorąco polecam :)

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej K...

wtorek, 1 sierpnia 2017

Włoskie wakacje :)

Wszystko co dobry szybko sie kończy…ustepując miejsca czemuś nowemu :) I ta myśl towarzyszyła mi, gdy wsiadałam do samolotu w słonecznej Kalabrii w kierunku Warszawy. 
Od zawsze kochałam Włochy a to dzięki Rodzicom, którzy zaszczepili we mnie tę miłość :) Równo 20 lat temu, kiedy Polskę nawiedziły wielkie powodzie to my byliśmy w drodzę na nasze pierwsze prawdziwe, zagraniczne wakacje..które od razu rozpoczęły się od przygód! Do dziś pamiętam minę mojego Brata i komentarz, że co prawda słaby jest z geografii, ale według niego nie jest to flaga Włoch (bo wtedy, żeby pojechać za granicę trzeba było być albo bardzo bogartym i skorzystać z oferty LOT-u albo dobrym kierowcą, który jest w stanie przejechać kilka tysięcy kilometórw w obydwie strony;-) no i tak właśnie się okazało, że przez panujące powodzie na południu Europy skierowano nas objazdem zaliczając Słowenię i Lublijanę ;-) Mogę sobie odhaczyć, że byłam ;-) W czasach bez ogólnodostępnych telefonów komórkowych, GPRS-ów, nawigacji, tabaletów, WIFI itp podróż na dwa samochody podczas dużych opadów deszczu i kiepskich warunków była niemożliwa do pokonania jej razem :)

Później było jeszcze kilka samochodowych eskapad z Rodziną, obóz z Przyjaciółką, na którym miałam falstart „przygody tytoniowej” bo zaczęłam palić i rzuciłam to świństwo po dwóch tygodniach przed powrotem do Polski, żeby na dobre wrócić do tego kilka lat później:D
 Była jeszcze półroczna wymiana studencka w Ankonie, po której jak nikt inny opanowałam język włoski :D no i wizyta na Sycylii po latach..i teraz znowu tam wróciłam, żeby słuchać tego cudownie brzmiącego języka, patrzeć na przesympatycznych i bardzo kontaktowych Włochów i zajadać się ich specjałami, fantastycznymi makaronami, popijając to wszystko hektolitrami wina. Wróciłam wypoczęta, opalona i szczęśliwa
i na szczęście z tą samą wagą :P oraz z myślą w głowie, że czakam na kolejne takie momenty w życiu, bo nie ma nic piękniejszego niż ich kolekcjonowanie <3  Nie liczą się przedmioty, samochody, praca, bo dziś są a jutro może ich nie być! Liczą się za to wspomnienia, bo dzięki nim jesteśmy bogatsi o kolejne doświadczenia :)
Życzę Wam wszystkim cudownego siepnia i więcej słońca!!! Ciao :*

poniedziałek, 15 maja 2017

Szczęście to poczucie, że wszystko w naszym życiu jest takie, jakie być powinno 🙌🌈🍀

Wstaje rano..sobota..godzina 10 (tak to jest właśnie dla mnie rano, bo od poniedziaku do piątku to mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że wstaję w nocy ;-)  i rzadko kiedy jestem w pracy na czas, no ale szczęśliwi czasu nie liczą;)
Tak więc dziś o szczęściu;)Leżę sobie w łóżku, piję kawę i oglądam Dzień dobry TVN, a w nim o singlach, starych kawalerach, szczęściu i do tego Hyży, który błaga mnie o więcej;)Dowiedziałam się, że różnica pomiędzy singlem a starym kawalerem jest spora;) Ci pierwsi to zazwyczaj ludzie sukcesu, poligloci i globtroterzy, ludzie, którzy sami wybrali życie w pojedynkę, bo w głównej mierze skupieni są na karierze i powiększaniu majątku, to fani cross fitu i jedzenia na Placu Zbawiciela ;-)Z kolei Ci drudzy to życiowi nieudacznicy, fajtłapy, ludzie, którym noga powinęła się w latach dziewięćdziesiątych i do dnia dzisiejszego nie mogą się z tego otrząsnąć;-)  Podobnie to wygląda, jeśli chodzi o nas kobiety. Singielka to kobieta świadomie stawiająca na rozwój osobisty, karierę, zabawę..a stara panna to zaniedbana baba z przetłuszczonymi włosami i kilkoma kotami;) Stereotypy! Wiadomo, że fajniej brzmi singiel niż stara panna lub stary kawaler (chyba w tych dwóch określeniach najbardziej odstraszające są słowa „stara” i „stary”, bo kto chciałby być stary w dziesiejszych czasach, gdzie liczy się młodość, twarz bez zmarszczek, a swoje złote czasy mają gabinety odnowy i medycyny estetycznej;-).Moim zdaniem wszystkie te określenia opisują człowieka samotnego, bo czym by było życie bez miłości?Dla mnie nie miałoby sensu! Nawet jeśli cały czas obracamy się wokół ludzi, realizujemy się zawodowo, mamy swoje pasje, marzenia i plany to i tak przychodzi taki moment, że zostajemy sami! Ludzie wkoło zaręczają się, żenią, zachodzą w ciąże, zakładają rodziny a ja cały czas stoję z boku i zastanawiam się co zrobiłam w poprzednim życiu takiego złego, że teraz płacę za to taką karę?I wtedy przypominam sobie słowa Babci, że na większe szczęście trzeba dłużej poczekać:) Tylko czym jest dla nas szczęście? Nie wiem czym ono jest dla Was, ale wiem czym jest dla mnie;)Dla mnie to najlepszy przyjaciel, który jest jednocześnie moim życiowym partnerem i ojcem moich dzieci, człowiek, na którego zawsze mogę liczyć, który nie ocenia a doradza, nie zniechęca a dopinguje, pociesza i przytula w przypadku porażki i cieszy się z sukcesu jakby to był jego własny sukces, który wspiera i kocha i okazuje to wszystko na każdym kroku;To zdrowie ludzi wokół mnie-mojej Rodziny i najbliższych Przyjaciół, bo wiem jak to jest jak tego zdrowia brakuje;To spokój i bezpieczeństwo, które zazwyczaj dają pieniądze, ale nie tylko.. to również wsparcie Przyjaciół, praca, do której chce się rano iść i pewność, że nie spotka Cię w niej nic co będziesz musiała później odreagowywać w domu (najcześciej na najbliszych, bo masz pewność, że Ci wybaczą i zrozumieją to, że miałaś gorszy dzień..ale co jeśli ten dzień powtarza się 5 dni w tygodniu?)..jeszcze kiedyś moim wielkim marzeniem była praca w korporacji, w budynku ze szklanymi ścianami i wielkimi powierzchniami, konferencje, spotkania itp. ale na szczęście już mi przeszło-teraz właśnie ten spokój jest dla mnie najważniejszy; Szef, który jest liderem a nie przywódcą, ludzie, którzy są życzliwi a nie podli i zakłamani, miejsce, do którego idę z uśmiechem a nie z bólem brzucha.Szczęście ma wiele odmian, ale dla mnie to przede wszystkim ludzie, na których zawsze mogę polegać i Ci, których potrafię wyeliminować z mojego życia, bo bez nich jestem szczęśliwsza.Szczęście to uśmiech dziecka (póki co nie mojego, ale tych wokół mnie, które od tak potrafią powiedzieć, że jestem najlepszą ciocią lub uśmiechną się do mnie w taki sposób, że zgodziłabym się na wszystko ;-)Szczęściem jest umiejętność doceniania tego co się ma i cieszenia się z najmniejszych rzeczy- z tego, że rano świeci słońce, z tego, że masz możliwość wziąć książkę i usiąść na leżaku i w ciszy odpłynąć do innego świata, z tego, że masz z kim spędzić popołudnie, że możesz spełniać swoje marzenia, że możesz siedzieć na ławce i jeść swoje ulubione lody obserwując parę staruszków czule do siebie coś szepcących..Bo w życiu głównie chodzi o szczęście i miłość.. miłość do TEGO JEDYNEGO, do swoich najbliższych i przede wszystkim do siebie, bo kiedy pokochamy siebie i zaakceptujemy w 100 % to wszystko inne też się ułoży i będziemy szczęśliwi :) Szczęście to po prostu poczucie, że wszystko w naszym życiu jest takie, jakie być powinno :) Ja do tego nadal dążę i nie poddam się póki tego nie osiągnę :*